Betonowa lawina nie zwalnia tempa
Ludzkość rośnie, a wraz z nią rosną miasta. Z najnowszych raportów sektora budowlanego oraz analiz środowiskowych wynika zatrważający fakt: każdego miesiąca na świecie powstaje nowa zabudowa o powierzchni równejskiemu Nowemu Jorkowi. Mieszkania, biurowce, szkoły oraz centra logistyczne wyrastają jak grzyby po deszczu. To absolutna konieczność, jeśli chcemy sprostać presji demograficznej i zapewnić dach nad głową milionom ludzi.
Skala zjawiska wręcz przytłacza. Szacuje się, że każdego dnia na całym świecie potrzeba około 96 tysięcy nowych, dostępnych cenowo mieszkań. Setki milionów osób wciąż żyją w skrajnie trudnych warunkach, a co czwarty człowiek gnieździ się w przestrzeniach niespełniających podstawowych standardów. Budowanie to jedyna droga do przodu. Ma to jednak mroczną, betonową stronę.
Ukryty koszt klimatyczny: Czym jest wbudowany węgiel?
Gdy myślimy o zanieczyszczeniu ze strony budynków, do głowy od razu przychodzi ogrzewanie, klimatyzacja i zużycie prądu. To tak zwane emisje operacyjne. Istnieje jednak potwór czający się o wiele wcześniej – wbudowany węgiel (ang. embodied carbon).
Zanim w nowym biurowcu zapali się pierwsza żarówka, a w mieszkaniu zakręci się kaloryfer, atmosfera Ziemi została już solidnie obciążona. Produkcja stali, wypalanie cementu, transport materiałów i sama praca ciężkiego sprzętu na placu budowy generują gigantyczne ilości gazów cieplarnianych. Statystyki nie kłamią: budownictwo odpowiada za blisko 37% globalnych emisji CO₂ oraz pochłania niemal połowę surowców wydobywanych na naszej planecie.
- Każdy metr kwadratowy nowej podłogi to średnio pół tony uwolnionego dwutlenku węgla.
- Sektor budowlany pochłania około 50% światowej ekstrakcji materiałów.
- Połowa budynków, które będą stać na Ziemi w 2050 roku, dopiero czeka na wzniesienie lub remont.
Ratunek w recyklingu miast?
Co zatem robić? Całkowite wstrzymanie inwestycji nie wchodzi w grę, bo demografia nie pyta o zdanie ekologów. Rozwiązaniem problemu nie jest przestanie budowania, ale zmiana filozofii całego sektora. Architekci i inżynierowie coraz głośniej mówią o konieczności odejścia od kultury natychmiastowego wyburzania.
Zamiast spuszczać stare gmach do poziomu gruzu, bardziej opłaca się ich głęboka modernizacja. Ponowne wykorzystanie istniejących konstrukcji, adaptacja starych fabryk na cele mieszkalne oraz inwestowanie w materiały niskoemisyjne to jedyna deska ratunku. Jeśli nie zmienimy podejścia do tego, jak i z czego stawiamy nasze metropolie, betonowy gigant, którego dokarmiamy co trzydzieści dni, dosłownie udusi nas od środka.
Źródło: GeekWeek w INTERIA.PL – technologie, nauka, lifestyle i podróże

KOMENTARZE