Koniec taniego rozliczenia. Rząd szykuje gigantyczne cięcie limitów dla ryczałtu

Strona głównaBiznes

Koniec taniego rozliczenia. Rząd szykuje gigantyczne cięcie limitów dla ryczałtu

KSeF pod presją biznesu. Ministerstwo Finansów zmienia zdanie ws. kar
Rewolucja w PIT od 2027 roku. Rząd zmienia progi i wprowadza nową stawkę podatkową
Podatek od nieruchomości w 2027 roku. Ministerstwo Finansów publikuje maksymalne stawki
Rewolucja w PIT od 2027 roku. Zaskakujące zyski dla pracowników i potężne ciosy dla ryczałtowców
Historyczny alarm Rady Fiskalnej: Polska o włos od przekroczenia progu 55 proc. długu
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Rewolucja w podatkach od 2027 roku

Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych przez lata uchodził za bezpieczną przystań dla polskich przedsiębiorców. Prosty, przewidywalny i pozwalający na unikanie skomplikowanej księgowości system stał się wyborem setek tysięcy firm. Już od 1 stycznia 2027 roku zasady gry mogą się jednak radykalnie zmienić. Rządowa nowelizacja ustawy o PIT zakłada drastyczne ograniczenie dostępności tej formy rozliczeń.

Projekt, który pod koniec września trafił do Sejmu (druk sejmowy nr 3147), przewiduje przebudowę dotychczasowych progów. Choć zmiany w skali podatkowej mają przynieść ulgę części pracowników i klasy średniej, rachunek za te reformy mają zapłacić m.in. dynamicznie rozwijający się przedsiębiorcy.

Ośmiokrotne tąpnięcie. Limit w dół do 250 tysięcy euro

Najważniejsza i najbardziej bolesna zmiana dotyczy limitu przychodów, który uprawnia do korzystania z ryczałtu. Obecnie próg ten wynosi aż 2 mln euro. Ministerstwo Finansów zdecydowało się jednak na mocne cięcie – projekt zakłada spadek tego limitu do zaledwie 250 tys. euro.

Przeliczając to na polską walutę według średniego kursu NBP z początku października 2026 roku (gdzie euro kosztowało 4,3770 zł), nowy próg wyniesie w przybliżeniu 1 094 250 zł. Dla porównania, dotychczasowy limit oscylował w granicach 8,7 mln zł. Oznacza to redukcję dostępności formy aż o ok. 90 procent.

  • Stary limit: 2 000 000 euro (ok. 8,7 mln zł)
  • Nowy limit w projekcie: 250 000 euro (ok. 1,09 mln zł)

Warto spojrzeć na zimne liczby. Z danych zawartych w uzasadnieniu projektu wynika, że w 2024 roku przychody powyżej 250 tys. euro wykazało około 43 tysiące ryczałtowców, a ich łączny obrót sięgnął 102 mld zł. Osoby te z dnia na dzień mogą zostać pozbawione prawa do dotychczasowego sposobu rozliczania podatku.

Kluczowy moment: o ryczałcie na 2027 rok zdecyduje ten rok

Eksperci podatkowi zwracają uwagę na niezwykle istotny detal proceduralny. O tym, czy dany przedsiębiorca zachowa prawo do ryczałtu w 2027 roku, zadecyduje przychód zamknięty dokładnie do 31 grudnia 2026 roku. Czasu na manewry strategiczne zostało więc bardzo niewiele, a firmy muszą podsumować swoje dotychczasowe wyniki szybciej, niż wskazują na to standardowe kalendarze rozliczeniowe.

Co więcej, projekt wprowadza dodatkowy bat na najlepiej zarabiających – tzw. stawkę karną lub po prostu wyższą stawkę ryczałtu wynoszącą 17% dla nadwyżki przychodów ponad 300 tys. euro osiągniętej w trakcie roku podatkowego.

Kto jeszcze znajdzie się na celowniku fiskusa?

Rządowe plany nie kończą się wyłącznie na obniżeniu ogólnego progu przychodów. Pakiet zmian wymierzony jest również w specyficzne formy działalności, w tym m.in. w umowy najmu i dzierżawy zawierane z podmiotami powiązanymi (np. własną spółką). Resort dąży do uszczelnienia systemu, w którym wspólnicy czerpali zyski z pominięciem klasycznej dywidendy.

Przedsiębiorcy nie ukrywają oburzenia, wskazując, że nagłe obcięcie limitów uderzy w małe i średnie firmy, które miały prawo czuć się stabilnie w obecnych realiach gospodarczych. Ostateczny los przepisów leży teraz w rękach parlamentu – ustawa musi przejść ścieżkę sejmową, senacką oraz zyskać podpis prezydenta, aby wejść w życie zgodnie z planem.

Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: