Kryzys w NBP tuż-tuż. Paweł Szefernaker ostrzega przed falą drożyzny i paraliżem banku centralnego

Strona głównaPolityka

Kryzys w NBP tuż-tuż. Paweł Szefernaker ostrzega przed falą drożyzny i paraliżem banku centralnego

Zbigniew Ziobro przerywa milczenie w sprawie Zondacrypto. Zapowiada zawiadomienie do prokuratury
Polska buduje własny system łączności satelitarnej. Tusk zapowiada „polski Starlink” na MSPO
Pilna narada w KPRM u Tuska. W tle rosyjskie drony i nowa strategia na granicy
Kolejne starcie na linii rząd-prezydent. Premier wzywa Karola Nawrockiego do decyzji ws. cen paliw
Kryzys wokół in vitro. Kliniki alarmują premiera o błędach w podziale milionów
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Groźny impas wokół zarządu NBP

Nad polskim systemem finansowym zbierają się czarne chmury. Już 5 listopada 2026 roku Narodowy Bank Polski może znaleźć się w sytuacji bez precedensu od momentu uchwalenia ustawy o banku centralnym w 1997 roku. Jak alarmuje szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker, instytucja ta zacznie funkcjonować w składzie sprzecznym z obowiązującym prawem.

Wszystko przez zbliżający się koniec kadencji kluczowych osób oraz trwający spór na linii Pałac Prezydencki – Kancelaria Premiera. Szefernaker wprost ostrzega, że paraliż organów decyzyjnych może uderzyć w stabilność polskiej waluty i wywołać kolejną falę drożyzny, która mocno odczują portfele polskich rodzin.

Zegar tyka: brakuje rąk do pracy na szczytach

Obecnie zarząd Narodowego Banku Polskiego składa się z 6 osób (nie licząc prezesa), co stanowi absolutne ustawowe minimum. Sytuacja ta zaraz ulegnie drastycznemu pogorszeniu:

  • 4 listopada 2026 r. – wygasa kadencja wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego,
  • 1 stycznia 2027 r. – kończy się kadencja Marty Gajęckiej.

Jeśli do 5 listopada skład nie zostanie uzupełniony, w zarządzie pozostanie zaledwie 5 członków. Oznacza to złamanie ustawowych wymogów i paraliż instytucjonalny, którego skutki mogą odbić się na całej gospodarce.

Prezydent Nawrocki nie ustępuje. Te same nazwiska wracają do premiera

Spór o nominacje ciągnie się od miesięcy. W lutym prezydent Karol Nawrocki przesłał do premiera Donalda Tuska wnioski o powołanie 4 nowych członków zarządu NBP, licząc na wymaganą prawem kontrasygnatę. W maju szef rządu odesłał dokumenty bez podpisu.

Mimo to Paweł Szefernaker ogłosił, że prezydent ponownie złoży dokładnie te same wnioski. W gronie kandydatów znaleźli się:

  • Przemysława Litwiniuk (członek RPP z rekomendacji Senatu),
  • Ludwik Kotecki (członek RPP z rekomendacji Senatu),
  • Marcin Zarzecki (członek RPP powołany przez prezydenta),
  • Marta Kightley (była wiceprezes NBP).

Kancelaria Prezydencka podkreśla, że kandydaci wyłonieni zostali w ramach szerokiego konsensusu politycznego, a za nadchodzący kryzys pełną odpowiedzialność ponosi szef rządu. Czy Donald Tuska tym razem złoży swój podpis? Czasu na uniknięcie finansowego tąpnięcia zostało naprawdę niewiele.

Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: