Zaostrza się spór wokół Trybunału Konstytucyjnego
Polska scena polityczna płonie. W środę, **14 października 2026 roku**, doszło do bezprecedensowego spięcia na linii rząd–prezydent. Były minister **Maciej Berek**, wybrany wcześniej przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, złożył ślubowanie w gmachu parlamentu – bez udziału głowy państwa. Uroczystość odbyła się w gabinecie marszałka Sejmu **Włodzimierza Czarzastego**.
Berek złożył przysięgę na piśmie, z podpisem notarialnie poświadczonym, deklarując, że czyni to „wobec prezydenta”. Sytuacja natychmiast wywołała prawne trzęsienie ziemi. Prezydent **Karol Nawrocki** twardo stoi na stanowisku, że cała procedura jest nieważna. – Nie wiem, przed kim przysięgał pan minister Berek, ale z całą pewnością nie przed prezydentem. A jeśli nie dokonał tej formalności, to nie jest sędzią TK – skwitował krótko Nawrocki.
Prezydent odwołuje wizytę zagraniczną. „Musi być w kraju”
W obliczu nabrzmiewającego kryzysu konstytucyjnego prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję o **odwołaniu zaplanowanej wizyty w Słowenii**. Sprawa wywołała ogromne emocje w obozie prezydenckim. Szef Biura Polityki Międzynarodowej KPRP **Marcin Przydacz**, komentując wydarzenia w Radiu Wnet, nie przebierał w słowach.
– Prezydent uznał, że to jest tak poważna sytuacja, że musi być w kraju na wypadek, gdyby polska demokracja i praworządność zostały zakwestionowane przez tych ludzi, przez Czarzastego i Tuska – grzmiał Przydacz. Minister posunął się jeszcze dalej, stwierdzając, że obecność głowy państwa w Warszawie ma zadziałać mitygująco na **„prawnych bandytów”**, którzy według KPRP próbują przejąć kontrolę nad kluczowymi instytucjami „nie siłą prawa, ale prawem siły”.
Protesty przed TK i groźba odwołania się do „siły narodu”
Atmosfera gęstnieje z godziny na godzinę. Po porannym ślubowaniu Maciej Berek udał się do siedziby Trybunału Konstytucyjnego, jednak prezes TK **Bogdan Święczkowski** nie dopuścił go do orzekania. Przed budynkiem doszło do ostrych przepychanek z policją, w których brali udział m.in. manifestanci oraz politycy prawicowych środowisk. Dodatkowym elementem zapalnym okazało się objęcie części sędziów TK ochroną Służby Ochrony Państwa (SOP).
W tej napiętej rzeczywistości Marcin Przydacz rzucił ostrzeżenie, które odbije się szerokim echem. Zapytany o dalsze kroki Pałacu Prezydenckiego, odparł bez wahania: – Jeżeli będzie potrzeba, to oczywiście pan prezydent też będzie się **odwoływał do siły narodu, do siły swoich wyborców**.
Koalicja rządząca odpowiada, że idzie konsekwentnie naprzód, powołując się m.in. na opinie ekspertów i Komisji Weneckiej dotyczące dopuszczalności składania ślubowań w alternatywnych formułach. Kompromisu nie widać, a państwo lawiruje na krawędzi otwartego klinczu ustrojowego.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE