Wielki powrót na szczyt w Szkocji
To był weekend, który na długo zapisze się w historii polskiego sportu. 4 października 2026 roku Adrian Meronk, najlepszy golfista w dziejach naszego kraju, sięgnął po spektakularne zwycięstwo w prestiżowym turnieju Alfred Dunhill Links Championship .
Rywalizacja w ramach cyklu DP World Tour toczyła się na legendarnych szkockich polach, w tym na wiekowym Old Course w St Andrews, nazywanym kołyską światowego golfa . Polak nie był faworytem bukmacherów, ale dokonał czegoś niesamowitego.
Nerwy z stali i dramatyczny finał
Przed startem turnieju sytuacja Meronka w klasyfikacji generalnej była daleka od idealnej. Zajmował dopiero 141. miejsce w rankingu Race to Dubai i realnie zaglądała mu w oczy wizja utraty pełnej karty zawodowej elity .
Wszystko odmieniło się jednak w ciągu czterech dni pełnych precyzyjnych uderzeń. Polak zanotował wyniki: 71, 66, 63 i 68 uderzeń, co dało łącznie 268 uderzeń (-20) . Do finałowej rundy przystępował ze stratą dwóch uderzeń do lidera , ale zimna krew na ostatnich dołkach pozwoliła mu wyprzedzić konkurentów – takich jak Casey Jarvis czy Niklas Nørgaard – o bezpieczne 2 uderzenia przewagi .
Symboliczna rocznica i łzy wzruszenia
Zwycięstwo w Szkocji ma dla 33-letniego zawodnika wymiar niemal mistyczny . Dokładnie 10 lat temu na tych samych szkockich obiektach Meronk stawiał swoje pierwsze kroki w zawodowym golfie . Teraz zatoczył potężne koło, zdobywając swój piąty tytuł w cyklu DP World Tour (i pierwszy od niemal trzech lat) .
- Piąta wygrana w karierze w ramach DP World Tour
- Podwójny sukces: triumf w klasyfikacji indywidualnej oraz drużynowej (Pro-Am z partnerem Tomem Chaplinem)
- Spokój na lata: pełna karta zawodowa zapewniona aż do końca sezonu 2028
– To po prostu nierealne. Zazwyczaj nie płaczę, ale ten sukces jest niezwykle wyjątkowy. To był trudny rok, a wygrana w tym miejscu to spełnienie marzeń – wyznał tu po ostatnim dołku wyraźnie poruszony Polak .

KOMENTARZE