Stary fiński domek z Knurowa znów zachwyca. Zniknął eternit, a środek zyskał nowe życie

Strona głównaDom

Stary fiński domek z Knurowa znów zachwyca. Zniknął eternit, a środek zyskał nowe życie

Mit taniej nowoczesnej stodoły. Dlaczego ten minimalistyczny dom potrafi kosztować fortunę?
Minimalizm z dziecięcych snów. Polski dom bez rynien i balkonów
Dom marzeń pod lupą. Jakie projekty współczesnych domów wybierają Polacy?

Powojenne osiedla z odzysku dostają drugą szansę

Małe, drewniane i zaprojektowane na zaledwie 20–30 lat intensywnego użytkowania podczas powojennego głodu mieszkaniowego. Domki fińskie, bo o nich mowa, masowo trafiały do Polski w ramach rozliczeń za węgiel lub jako reparacje wojennej. W samym Knurowie powstało ich około stu z myślą o pracownikach tutejszych kopalń. Po dziesięcioleciach wiele z tych budynków popadło w ruinę lub straciło rację bytu ze względu na minioną epokę i brak wygód.

Jednak zamiast buldożera – architektoniczna reanimacja. Przykład budynku z Knurowa pokazuje, że nawet ciasna, wiekowa kubatura może stać się nowoczesną przestrzenią. Lokalne przepisy i bliskość innych budynków mocno ograniczały pole manewru: nie można było ani podnieść całego budynku, ani zbytnio poszerzyć elewacji frontowej. Projektanci z pracowni Wawoczny Architekt musieli wykazać się sprytem.

Zamiast eternitu – nowoczesna bryła i ekologia

Największym problemem technologicznym starego budynku był zalegający na dachu i ścianach szkodliwy eternit zawierający azbest. Jego usunięcie otworzyło drogę do właściwej metamorfozy. Istniejącą, drewnianą strukturę szkieletową oczyszczono, otynkowano na biało i połączono z nowo dobudowaną, murowaną częścią.

Powstała złamana, nieregularna bryła, która sprytnie zagospodarowała dotychczas nieużytkowaną przestrzeń ogrodu. Stare, malutkie okna ustąpiły miejsca szerokim przeszkleniom, wpuszczającym mnóstwo naturalnego światła. Całość dopełnił bezokapowy dach oraz nowoczesne instalacje, w tym ogrzewanie gazowe, rekuperacja i wentylacja mechaniczna.

Co zmieniło się wewnątrz?

Przed remontem wnętrze przypominało labirynt ciasnych klitek, w których trudno było pomieścić współczesną rodzinę. Teraz układ całkowicie przemodelowano:

  • Parter: mieści teraz otwartą, komfortową strefę dzienną połączoną z kuchnią oraz osobną sypialnię.
  • Poddasze: zyskało zupełnie nowe funkcje – urządzono tam pokój dziecka, sypialnię oraz dodatkową łazienkę i gabinet.

W sąsiedztwie głównego domu odświeżono też niewielki garaż, dopasowując go wizualnie do odmienionej bryły za pomocą drewnianych paneli. Ten przypadek z Knurowa udowadnia, że historyczna tkanka miejska wcale nie musi ustępować miejsca bezdusznym deweloperskim osiedlom – czasem wystarczy odrobina odwagi, dobre oko architekta i ciężka praca ekipy budowlanej.

Źródło: muratordom.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: