Krwawa niedziela w Bukownie. Strzały padły przy lesie
Spokojne popołudnie w Bukownie w województwie małopolskim zamieniło się w koszmar. W niedzielę, około godziny 17:00, w rejonie ulicy Niepodległości i pobliskiego lasku rozległy się strzały. Napastnik wyszedł z zarośli i otworzył ogień do dwóch przypadkowych lub znanych sobie mężczyzn. Na miejsce natychmiast ściągnięto liczne patrole policji oraz służby medyczne.
W wyniku nagłego ataku ranne zostały dwie osoby. Młodszy z poszkodowanych, **36-letni mężczyzna**, został trafiony w nogę – jego obrażenia na szczęście nie zagrażały życiu. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja drugiego z poszkodowanych. **44-latek** został ciężko ranny w okolicy ramienia i ręki. Stracił mnóstwo krwi, a jego stan od samego początku był krytyczny.
Walka o życie w szpitalu i policyjna obława
Z uwagi na dramatyczny stan starszego z poszkodowanych, na miejsce wezwano śmigłowiec **Lotniczego Pogotowia Ratunkowego**. Maszyna przetransportowała 44-latka do szpitala w Sosnowcu. Lekarze przez całą noc prowadzili dramatyczną walkę o jego życie, przeprowadzając skomplikowane zabiegi ratunkowe. Niestety, obrażenia okazały się zbyt poważne – w poniedziałek rano służby potwierdziły najgorsze informacje. Mężczyzna zmarł.
Tuż po zdarzeniu w gminie Bukowno wybuchła prawdziwa panika. Policja ogłosiła **natychmiastową obławę**. W akcji udział brali m.in. policyjni kontrterroryści. Do mieszkańców skierowano pilny komunikat z apelem o pozostanie w domach i unikanie wychodzenia na zewnątrz. Okolica została szczelnie odcięta taśmami ostrzegawczymi.
Sprawca zatrzymany. Co wiemy o broni i motywach?
Działania służb przyniosły szybki efekt. Już chwilę po godzinie 20:00 funkcjonariusze namierzyli i **zatrzymali 52-letniego mieszkańca Bukowna** podejrzewanego o oddanie śmiertelnych strzałów. W momencie ujęcia mężczyzna znajdował się pod wpływem alkoholu i noc spędził w policyjnej izbie zatrzymań.
Śledczy zabezpieczyli na miejscu zdarzenia narzędzie zbrodni. Z nieoficjalnych, lecz wiarygodnych ustaleń wynika, że napastnik strzelał z **krótkiej broni czarnoprochowej rozdzielnego ładowania** – typu, na który w polskim prawie nie jest wymagane specjalne pozwolenie. Wciąż badane są motywy tego krwawego incydentu. Choć wstępne relacje lżej rannego 36-latka sugerowały, że sprawca był napastnikiem z zaskoczenia, dalsze policyjne ustalenia wskazują, że cała trójka mężczyzn mogła się znać i wcześniej wspólnie spędzać czas. 52-latek w poniedziałek zostanie doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszy zarzuty.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE