Nocny blask i telefony do straży
25 września 2026 roku mieszkańcy okolic powiatu suskiego w Małopolsce przecierali oczy ze zdumienia. Od samego poranka nad zalesionym zboczem w Lachowicach zaczął piąć się w górę kilkunastometrowy słup ognia. Widok ten natychmiast wywołał poruszenie. Służby ratunkowe odebrały serię telefonów od zaniepokojonych ludzi, którzy obawiali się, że doszło do groźnego wypadku przemysłowego lub wybuchu.
Szybko jednak nadeszło oficjalne uspokojenie ze strony Urzędu Gminy Stryszawa. Okazało się, że płomienie nie są skutkiem awarii, lecz kontrolowanego procesu technologicznego.
Testy odwiertu Lachowice-7. O co chodzi?
Za ognistym widowiskiem stoi wznowienie prac na historycznym otworze wiertniczym Lachowice-7, który wywiercono jeszcze w 1994 roku na głębokość około 2823 metrów. Teraz obiekt zyskał drugie życie za sprawą spółki Energia Karpaty Zachodnie oraz kanadyjskiego inwestora Horizon Petroleum Ltd., natomiast same operacje techniczne prowadzi znana firma Exalo Drilling S.A..
W ramach projektu wykonano rekonstrukcję i stymulację odwiertu, a obecnie trwają kluczowe testy produkcyjne.
- Czas trwania prac: od 25 września do 10 października 2026 roku.
- Charakter prac: praca z przerwami, obejmująca okresowe spalanie gazu.
- Cel: dokładne określenie długoterminowych możliwości wydobywczych oraz realnego potencjału złoża.
Bezpieczne spalanie w pochodni
Dlaczego gaz musi się palić? Podczas prób złożowych konieczne jest kontrolowane pozbywanie się wydobywanego surowca za pomocą specjalnej pochodni przemysłowej. Choć widok buchnącego ognia w środku lasu wygląda dramatycznie, jest to standardowa i w pełni kontrolowana procedura inżynieryjna.
Lokalne władze oraz służby apelują do mieszkańców i przyjezdnych o zachowanie spokoju. Ognisty słup ma zniknąć najpóźniej po zakończeniu testów, czyli w połowie października, otwierając jednocześnie drogę do komercyjnego wykorzystania gazu z małopolskich złóż.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE