Rekordowe promile i dramat na oddziałach toksykologii. Wakacje sprzyjają alkoholowej samowoli

Strona głównaZdrowie

Rekordowe promile i dramat na oddziałach toksykologii. Wakacje sprzyjają alkoholowej samowoli

Akcyza na alkohol wraca do gry. Rząd szuka miliardów wbrew woli prezydenta
Bilans zysków i strat. Jak wygląda rynek alkoholu i jego wpływ na zdrowie Polaków?
Ciche żniwa w butelce: Liczba zgonów na raka od alkoholu skoczyła dwukrotnie

Wakacyjny relaks pod znakiem kieliszka

Okres urlopowy, ferie zimowe oraz długie weekendy co roku obnażają ten sam problem. Polacy chętniej sięgają po procenty, a granice zdrowego rozsądku zacierają się w zatrważającym tempie. Jak zwraca uwagę prof. Natalia Pawlas, kierująca Oddziałem Toksykologii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu, letni wypoczynek sprzyja eskalacji tego zjawiska. Paliwem do nadmiernego picia staje się wszechobecne społeczne przyzwolenie. Wyjazdy typu all inclusive, beztroskie spotkania przy grillu czy wieczorne imprezy plenerowe dają złudne poczucie, że „na wakacjach można więcej”. W cieniu letniej beztroski dochodzi jednak do dramatów, o których lekarze mówią bez ogródek.

Nieletni z trzema promilami i pacjent-rekordzista

Najbardziej wstrząsającym aspektem letnich statystyk są zatrucia wśród osób niepełnoletnich. Na oddział toksykologiczny w Sosnowcu w trakcie wakacji trafiali nastolatkowie, którzy mieli we krwi po 2-3 promile alkoholu.
Mrożące krew w żyłach są sytuacje, kiedy osoby nieletnie mają po około dwa, trzy promile i są nieprzytomne – alarmuje prof. Pawlas.
Lekarze walczą też o życie dorosłych, którzy tracą kontrolę nad ilością wypijanego alkoholu. W kierowanym przez prof. Pawlas oddziale odnotowano mrożący krew w żyłach przypadek pacjenta, u którego stężenie osiągnęło **7,3 promila**. Mężczyzna najpierw spożywał alkohol, a następnie wszedł do sklepu, kupił i wypił jednorazowo **0,7 litra** wysokoprocentowego trunku. Taki stan to już nie zwykłe upojenie, lecz ostre zatrucie zagrażające życiu, które wymaga m.in. wentylacji zastępczej i niesie ryzyko trwałego uszkodzenia narządów, takich jak trzustka.

Mit bezpiecznej dawki i lawina wypadków

Specjaliści przypominają fundamentalną zasadę: nie ma bezpiecznej dawki alkoholu. Każda ilość wprowadza do organizmu toksyny i wywiera mniejszy lub większy, destrukcyjny wpływ na tkanki. Reakcja na procenty nigdy nie jest uniwersalna – zależy od fizjologii, psychiki, a nawet otoczenia. Co więcej, alkohol drastycznie obniża zdolność oceny ryzyka. W sezonie urlopowym nietrzeźwe osoby niezwykle często decydują się na ryzykowne kąpiele w jeziorach i morzu, a także wsiadają na rowery czy hulajnogi, co boleśnie weryfikują statystyki wypadków.

Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: