Budowa pod presją czasu: od mieszkania do przyczepki
Młoda rodzina z dzieckiem stanęła pod ścianą. Mając do dyspozycji działkę podarowaną przez rodziców, podjęli radykalną decyzję: sprzedali dotychczasowe mieszkanie, by sfinansować marzenie o własnym kącie. Przejściowo musieli kątem zamieszkać u rodziny, a tuż obok placu budowy postawili niewielką przyczepę kempingową.
– Mieszkaliśmy tam tymczasowo, żeby po prostu nadzorować postępy prac – tłumaczy właściciel. Presja czasu była ogromna, a brak alternatywnego lokum na własność sprawił, że kluczowym kryterium stało się ekspresowe tempo realizacji.
Prosta bryła i technologia szkieletowa
Aby zyskać cenne tygodnie, inwestorzy odrzucili skomplikowane projekty architektoniczne. Wybór padł na technologię szkieletu drewnianego oraz prostą, ekonomiczną bryłę opartą na planie prostokąta. Za projekt odpowiada architekt Adam Wawoczny.
Początkowo inwestor rozważał dom z bali, jednak pomysł został storpedowany przez żonę, która obawiała się ciemnych i przytłaczających wnętrz. Ostatecznie wygrała skandynawska filozofia oparta na funkcjonalności i skromności. Budynek wpisano w lokalną skalę: ma dwie kondygnacje, użytkowe poddasze oraz tradycyjny dach dwuspadowy.
Naturalny azyl i serce domu
Dom usytuowano w głębi działki, blisko wschodniej granicy, co pozwoliło maksymalnie otworzyć strefę dzienną na zachodni ogród. Co ciekawe, inwestorzy twardo obronili starannie sadzone przez lata drzewa przed zapędami wykonawców chcących wyciąć zieleń. Dziś dom otaczają dorodne świerki, modrzewie oraz klon japoński.
Centralnym punktem życia rodziny stała się jasna jadalnia z szerokim parapetem. To tam domownicy spędzają najwięcej czasu – pracują, jedzą posiłki, odrabiają lekcje, a patrząc przez okna, liczą chmury i obserwują zmieniającą się przyrodę.
Źródło: muratordom.pl

KOMENTARZE