Wielka radość Biało-Czerwonych
To był wieczór pełen skrajnych emocji. 3 września 2026 roku na trwałe zapisze się w pamięci polskich kibiców siatkówki. Reprezentacja Polski kobiet pokonała w Stambule w ćwierćfinale mistrzostw Europy kadrę Holandii 3:1 (25:16, 20:25, 25:20, 25:23) i zameldowała się w czołowej czwórce Starego Kontynentu.
Ostatnia piłka meczowa, skończona atomowym atakiem przez Paulinę Damaske, wywołała eksplozję radości. Zawodniki z kwadratu rezerwowych w mgnieniu oka wbiegły na parkiet. Komentujący to spotkanie na antenie Polsatu Sport Marek Magiera nie krył wzruszenia, a podopieczne Stefano Lavariniego celebrowały awans, który ma gigantyczne znaczenie dla przyszłości całej dyscypliny w kraju.
Podwójny zysk: awans na MŚ 2027
Zwycięstwo nad Holenderkami to nie tylko przepustka do walki o medale mistrzostw Europy, ale również oficjalny awans na mistrzostwa świata w 2027 roku, które odbędą się w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.
Regulamin kwalifikacji do przyszłorocznego mundialu premiował najlepsze zespoły z tegorocznego czempionatu Europy (poza drużynami, które miały już zapewniony byt, jak obrońcy tytułu). Zaraz po ostatnim gwizdku FIVB oficjalnie potwierdziło: Polki pojawią się w Ameryce Północnej. To ogromna ulga i stabilizacja dla budowanego przez lata zespołu.
Trudne wyzwania przed kadrą
Zanim jednak ruszą przygotowania do mundialu, przed Biało-Czerwonymi najtrudniejsza próba w trwającym turnieju. W półfinale ME na drodze Pollek stana aktualne mistrzów świata i olimpijskie – potężne Włoszki. Mimo że Italii przypisuje się rolę faworytek, atmosfera w obozie polskiej kadry jest pełna wiary. Siatkarki udowodniły już w Stambule, że potrafią radzić sobie pod presją, a kluczem do sukcesu okazała się m.in. świetna dyspozycja środkowych i charakter w kluczowych momentach partii.

KOMENTARZE