46. rocznica Porozumień Sierpniowych w cieniu mocnych słów
31 sierpnia 2026 roku, podczas uroczystości upamiętniających 46. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych, Lech Wałęsa nie owijał w bawełnę. Były prezydent i legendarny lider „Solidarności” pojawił się rano pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców w Gdańsku, gdzie złożył wieniec w towarzystwie samorządowców i dawnych opozycjonistów. Jego wystąpienie szybko obiegło media, wywołując lawinę komentarzy na temat kondycji współczesnej demokracji.
Choć od tamtych historycznych dni minęło już blisko pół wieku, dawny przywódca strajku w Stoczni Gdańskiej patrzy na obecną sytuację polityczną z ogromnym niepokojem. Wprost wskazał, że współczesny świat zmierza w niebezpiecznym kierunku, a brak stabilnych fundamentów sprzyja globalnym kryzysom.
„Będą w we mnie i was rzucać kamieniami”
Wałęsa wrócił pamięcią do początków transformacji i przywołał swoje dawne przepowiednie. W ostrych słowach odniósł się do nastrojów społecznych oraz osób, które – jak twierdzi – celowo podważają dawny sukces narodu.
– Przynieśliście mnie na ramionach, a przyjdzie czas, że będą we mnie i was rzucać kamieniami. Dlatego że odnieśliśmy naprawdę wielkie, piękne, mądre zwycięstwo, ale byliśmy do tego zwycięstwa w ogóle nieprzygotowani – mówił zgromadzonym w Gdańsku były prezydent. Osoby kwestionujące historyczne osiągnięcie „Solidarności” nazwał bez ogródek „wrogami i głupcami”. Dodał jednak otuchy swoim zwolennikom: – Pomęczmy się, a będziemy widoczni i doceniani za wielkie zwycięstwo, jakie w latach 80. osiągnęliśmy.
Brak wspólnego mianownika i apel o ratowanie demokracji
Zdaniem Lecha Wałęsy, po upadku bloku wschodniego i rozbiciu Związku Radzieckiego ludzkość utraciła uniwersalny klej, który trzymał społeczeństwa razem. Dziś – jak zauważył – w liczniku mamy wyłącznie partykularne interesy poszczególnych narodów oraz jednostek, co uniemożliwia powtórzenie fenomenu dawnej „Solidarności” w skali globalnej.
Były lider NSZZ „Solidarność” postawił też retoryczne pytanie o stan dzisiejszych swobód obywatelskich: „Co to dzisiaj macie, demokrację? No, nie żartujcie”. Ostrzegł, że bez natychmiastowej refleksji nad kształtem życia publicznego, podziałami politycznymi i definicjami pojęć, sytuacja wymknie się spod kontroli.
– Dlatego dziś trzeba ratować demokrację, bo nam podpalą Polskę, Europę i świat – podsumował dramatycznie.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE