Polityczny grzech pierworodny w PKOl
Sytuacja wokół Polskiego Komitetu Olimpijskiego od dawna budzi ogromne emocje. Głos w sprawie zatrzymania i tymczasowego aresztowania prezesa PKOl Radosława Piesiewicza zabrał były prezydent Polski, a w przeszłości także szef tej organizacji (w latach 1988–1991), Aleksander Kwaśniewski.
W rozmowie z WP SportoweFakty polityk nie ukrywał, że cała struktura kryzysu była widoczna na długo przed wybuchem najgłośniejszych skandali. — Sprawa PKOl-u i prezesa Piesiewicza nie wyglądała dobrze praktycznie od samego początku — ocenił wprost Kwaśniewski.
Były prezydent wskazał bezpośrednio na polityczne korzenie tego układu. Według niego osłabianie wizerunku komitetu rozpoczęło się w momencie, gdy Prawo i Sprawiedliwość wskazało Piesiewicza na to stanowisko. Logika stojąca za tym wyborem opierała się na prostym założeniu: państwowe spółki miały hojnie wspierać sport, pod warunkiem że na czele organizacji stoi człowiek powiązany z obozem władzy.
Kryptowaluty i eskalacja kryzysu
Układ sił w kraju uległ jednak zmianie, co obnażyło kruchość tej konstrukcji. Prawdziwa eskalacja problemów nastąpiła wtedy, gdy PKOl związał się kapitałowo i wizerunkowo z rynkiem kryptowalut, a dokładniej z giełdą Zondacrypto. Współpraca ta, odbijająca się szerokim echem m.in. w śledztwach dziennikarskich, rzuciła potężny cień na całe środowisko.
Warto przypomnieć, że w ostatnim czasie sąd w Katowicach zdecydował o **trzymiesięcznym areszcie** dla prezesa PKOl. Śledczy stawiają mu zarzuty powiązane z upadłością giełdy i relacjami biznesowymi.
Czas na ratowanie polskiego sportu
Aleksander Kwaśniewski zauważa, że chociaż formalnych wyroków jeszcze nie ma, fala krytyki nie wzięła się z próżni. Związki z kontrowersyjnymi podmiotami musiały doprowadzić do punktu zwrotnego.
— Ludzie ze środowiska olimpijskiego muszą teraz jak najszybciej podjąć właściwe decyzje, aby nie zaprzepaścić prestiżu polskiego sportu olimpijskiego — apeluje był prezydent. Sytuacja wymaga natychmiastowych działań naprawczych, zanim odbudowanie zaufania opinii publicznej stanie się całkowicie niemożliwe.

KOMENTARZE