Temat zarobków w polskiej ochronie zdrowia od lat rozpala wyobraźnię opinii publicznej. Z jednej strony mamy codzienną rzeczywistość personelu medycznego walczącego z systemowymi niedoborami, z drugiej – gigantyczne kwoty kontraktowe i rekordowe wypłaty w szpitalach publicznych, które regularnie trafiają na czołówki portali informacyjnych.
Warto przyjrzeć się temu, jak aktualnie wyglądają realia finansowe w polskiej medycynie, zwłaszcza w obliczu wchodzących w życie nowych przepisów.
Podwyżki i stawki rezydentów
Zgodnie z ustawowymi mechanizmami waloryzacyjnymi, od 1 lipca 2026 roku minimalne wynagrodzenia w ochronie zdrowia ponownie wzroszrosły o blisko 8,82 proc., obejmując wszystkie grupy zaszeregowania. Zmiany objęły również lekarzy odbywających szkolenia specjalizacyjne.
W przypadku lekarzy rezydentów w dziedzinach uznanych za priorytetowe (takich jak m.in. anestezjologia, chirurgia ogólna czy psychiatria), stawki wynoszą:
- 11 654,76 zł brutto miesięcznie w pierwszych dwóch latach szkolenia,
- 12 714,29 zł brutto po tym okresie.
Dla pozostałych dziedzin kwoty te są nieco niższe i wynoszą odpowiednio 10 595,24 zł oraz 10 913,10 zł brutto. Do tego dochodzą oczywiście dyżury lekarskie, które dla wielu medyków stanowią kluczowe źródło dodatkowego zarobku.
Kontrakty, rekordy i „obszary niewidoczne”
Podczas gdy etatowi pracownicy rozliczają się według sztywnych widełek, rynek kontraktów (B2B) wciąż przynosi kwoty, które dla przeciętnego obywatela brzmią abstrakcyjnie. Publikowane w ostatnich miesiącach dane z urzędów marszałkowskich (m.in. na Dolnym Śląsku czy Mazowszu) ujawniają, że najlepsi specjaliści potrafią wyciągnąć na czysto w ujęciu miesięcznym sumy sięgające od kilkudziesięciu do nawet ponad 100 tysięcy złotych netto.
Nic dziwnego, że rząd i Narodowy Fundusz Zdrowia coraz głośniej mówią o potrzebie uszczelnienia systemu. Planowane limity i zmiany przepisów – w tym nadchodzące od 2027 roku górne ograniczenia stawek godzinowych i miesięcznych (sięgające w projektach maksymalnie ok. 79 tys. zł brutto) – mają ukrócić patologie i poprawić kondycję finansową zadłużonych placówek.
System od lat zmaga się z paradoksem: z jednej strony młodzi lekarze na początku ścieżki zawodowej liczą każdą godzinę, z drugiej – placówki medyczne licytują się na stawki, które potrafią w kilka dni wyczyścić budżet szpitala.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE