Decyzja zapadła nad ranem. Sąd nie miał wątpliwości
W sobotę, 29 sierpnia 2026 roku nad ranem zakończyło się wielogodzinne posiedzenie Sądu Rejonowego w Katowicach. Sąd rozpatrywał wniosek prokuratury o tymczasowe aresztowanie szefa Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl), Radosława Piesiewicza. Decyzja okazała się bezwzględna dla podejrzanego – sternik polskiego sportu spędzi w areszcie najbliższe trzy miesiące.
Informację tę oficjalnie potwierdziła rzeczniczka Prokuratora Generalnego, prokurator Anna Adamiak. Śledczy argumentowali swój wniosek obawą matactwa, wysokim prawdopodobieństwem popełnienia zarzucanych czynów oraz grożącą podejrzanemu surową karą.
Zarzuty: Płatna protekcja i faworyzowanie wierzycieli
Przypomnijmy: Radosław Piesiewicz został zatrzymany w czwartek, 27 sierpnia 2026 roku w Warszawie przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości CBZC. Tego samego dnia wieczorem przewieziono go do śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej w Katowicach, gdzie usłyszał bardzo poważne zarzuty:
- Płatnej protekcji (art. 230 Kodeksu karnego) – powoływanie się na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wynikające ze znajomości z byłym premierem w zamian za luksusowy zegarek o wartości ok. 170 tys. zł.
- Zaspokajania wybranych wierzycieli z pokrzywdzeniem pozostałych w sytuacji grożącej niewypłacalności spółki BB Trade Estonia OU, operatora giełdy Zondacrypto.
„Do czego mam się przyznawać?”
Sam zainteresowany od początku odpiera zarzuty i nie przyznaje się do winy. Przed wejściem do gmachu sądu, w rozmowie z dziennikarzami, Piesiewicz próbował przekonywać o swojej rzekomej niewinności i skomplikowanej grze politycznej.
– Straciłem 200 tys. euro, zapłaciłem za zegarek, do czego mam się przyznawać? – pytał retorycznie przed obliczem sądu. Twierdzi również, że doniesienia prokuratory o rzekomym odzyskaniu przez niego kapitału z giełdy kryptowalut są całkowitą nieprawdą.
Trzęsienie ziemi w polskim sporcie
Sprawa giełdy Zondacrypto, która jeszcze niedawno była sponsorem generalnym PKOl, zbiera potężne żniwo wizerunkowe. Wokół instytucji wrze, a presja na zmiany w zarządzie rośnie z godziny na godzinę. Ministerstwo Sportu oraz członkowie komitetu domagają się natychmiastowych działań naprawczych i odbudowy nadszarpniętego zaufania. Zatrzymanie Piesiewicza to bez wątpienia jedno z najgłośniejszych trzęsień ziemi w historii polskiego ruchu olimpijskiego.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE