Nocny ogień w śródmieściu
Było tuż po północy z piątku na sobotę, kiedy nocną ciszę w śródmieściu Katowic przerwały syreny wozów bojowych. Przy ulicy Mickiewicza, na popularnym miejskim targowisku, wybuchł gwałtowny pożar. Płomienie błyskawicznie objęły drewniane stoiska, zmieniając serce miasta w piekło pełne dymu i żaru. Strażacy walczyli z żywiołem przez kilka godzin, ale zniszczenia były bezwzględne — ogień doszczętnie strawił aż 15 straganów wraz z towarem. Na szczęście w tragicznych godzinach nikt nie ucierpiał bezpośrednio na zdrowiu, jednak straty materialne dla lokalnych handlowców są gigantyczne.
Kluczowy monitoring i szybki połów policji
Służby zadziałały błyskawicznie. Jeszcze tej samej nocy kryminalni oraz policjanci z Oddziału Prewencji, realizujący akcję „Bezpieczne Śródmieście”, przeanalizowali zapisy z kamer miejskiego monitoringu. To one okazały się gwoździem do trumny dla sprawcy. Mundurowi precyzyjnie wytypowali podejrzanego i wkrótce zatrzymali go w samym centrum miasta.
Okazał się nim **23-letni mieszkaniec Zabrza**. Mężczyzna podczas przesłuchania **przyznał się do winy**, jednak jego słowa wprawiły śledczych w osłupienie — nie potrafił podać żadnego racjonalnego powodu swojego zachowania. Biegły z zakresu pożarnictwa oraz prokuratura nie mieli jednak wątpliwości: ogień pojawił się najpierw w jednym punkcie, skąd bezwzględnie przeniósł się na sąsiednie boksy.
Recydywista z zarzutami i aresztem
Sprawa szybko nabrała urzędowego tematu. 23-latek został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Katowice-Północ, gdzie usłyszał bardzo poważne zarzuty. Odpowie za spowodowanie zdarzenia zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach oraz zniszczenie mienia znacznej wartości. Co więcej, przestępstwa tego dopuścił się w warunkach recydywy, co znacznie zaostrza jego sytuację prawną.
Sąd nie miał wątpliwości co do dalszych kroków i przychylił się do wniosku śledczych. Podejrzany najbliższe dwa miesiące spędzi w tymczasowym areszcie, oczekując na proces. Tymczasem przechodnie spoglądający na pogorzelisko przy ulicy Mickiewicza wciąż przecierają oczy ze zdumienia — po kultowych budkach zostały jedynie smoliste kikuty, a handlowcy i śledczy liczą dotkliwe koszty bezsensownego wandalizmu.
Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE