Nocny pożar auta DIOZ na Podhalu. Aktywiści krzyczą o zemście za konie

Strona głównaRegion

Nocny pożar auta DIOZ na Podhalu. Aktywiści krzyczą o zemście za konie

Nietypowy pożar w Tatrach: Służby ratunkowe ugaszyły ogień w rejonie Morskiego Oka
Wrze na szlaku do Morskiego Oka. Blokada drogi, przepychanki z policją i kontrmanifestacja górali
Napięcie na szlaku do Morskiego Oka. Wozacy apelują do policji przed sobotnim protestem

Wielki konflikt na Podhalu eskaluje

W nocy z soboty na niedzielę, dokładnie 23 sierpnia 2026 roku około godziny 2:00 w miejscowości Groń (gmina Bukowina Tatrzańska), doszło do dramatycznego incydentu. Doszczętnie spłonął specjalistyczny samochód służący do transportu zwierząt, który należał do Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt (DIOZ). Straty materialne są ogromne – organizacja wstępnie oszacowała je na bagatela pół miliona złotych.

Sprawa błyskawicznie nabrała rozgłosu, a obie strony konfliktu okopały się na swoich pozycjach. W tle kipią emocje wokół trwającej od dawna wojny o warunki pracy koni na szlaku do Morskiego Oka.

„Górale nas podpalili” – twarde oskarżenia DIOZ-u

Przedstawiciele fundacji nie pozostawiają żadnych złudzeń co do motywów sprawców. W ostrym oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych wprost wskazali na mieszkańców regionu.

„Górale w odwecie za walkę o konie z Morskiego Oka PODPALILI NAS!” – grzmią aktywiści we wpisie na Facebooku.

Działacze twierdzą, że od momentu pojawienia się w Bukowinie Tatrzańskiej nie mają spokoju. Z ich relacji wynika, że są systematycznie śledzeni, a w ich stronę kierowane są bezwzględne groźby pozbawienia życia oraz spalenia ośrodków. W obliczu nocnego zamachu organizacja domaga się natychmiastowej, niezależnej interwencji państwowych służb, żądając ochrony policyjnej oraz zdecydowanej reakcji ze strony MSWiA i resortu klimatu. Ruszyła też specjalna zbiórka pod wymownym szyldem „Odwet górali na DIOZ”.

Co na to policja? Śledczy badają wątek celowego podpalenia

Służby porządkowe studzą internetowe emocje, ale potwierdzają najgorsze obawy. Jak przekazał w rozmowach z medialnymi serwisami st. asp. Maciej Kasprzycki z zakopiańskiej komendy policji, funkcjonariusze od nocy prowadzili na miejscu szczegółowe oględziny.

  • Zabezpieczono kluczowy materiał dowodowy.
  • Trwa zabezpieczanie nagrań z okolicznych kamer monitoringu.
  • Rozpoczęto przesłuchania świadków.

Z tych naszych wstępnych czynności wynika, że mogło dojść do podpalenia tego pojazdu – przyznał policjant, dodając jednak, że śledczy na tym etapie biorą pod uwagę absolutnie wszystkie scenariusze i nie przesądzają ostatecznych wniosków.

Napięcie na szlaku pęka

Przypomnijmy, że do nocnego pożaru doszło zaledwie kilkanaście godzin po wyjątkowo burzliwym proteście, jaki zorganizowano w sobotę na trasie prowadzącej do Morskiego Oka. Przeciwnicy furmanów blokowali przejazd wozów, co skończyło się ostrą awanturą, interwencją policji oraz siłowym usuwaniem aktywistów ze szlaku. Sytuacja w regionie stała się beczką prochu, a zniszczony bus za pół miliona złotych może być dopiero początkiem eskalacji tego brutalnego konfliktu.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: