Brutalny finał weselnej awantury w hotelu
Wszystko rozegrało się w nocy z soboty na niedzielę (z 15 na 16 sierpnia 2026 roku) w jednym z hoteli w Wadowicach. Spokojna zabawa weselna zamieniła się w koszmar, gdy na salę wtargnął 38-letni mężczyzna pochodzący z województwa mazowieckiego. Nie był zaproszonym gościem – w obiekcie wynajmował pokój. Według relacji śledczych zaczął zaczepiać uczestników imprezy i wszczynać burdę.
Gdy stanowczo odmówił opuszczenia terenu uroczystości, sytuacja wymknęła się spod kontroli. Między intruzem a grupą weselników doszło do gwałtownej szarpaniny, a następnie brutalnego pobicia.
Zarzuty prokuratury i szokujący udział funkcjonariusza
Prokuratura Okręgowa w Krakowie przeanalizowała zabezpieczone nagrania z monitoringu. Dowody doprowadziły śledczych do konkretnych osób. Zarzuty udziału w pobiciu – polegającym m.in. na kopaniu pokrzywdzonego po głowie i ciele – usłyszało sześciu mężczyzn. Co niezwykle szokujące, w gronie podejrzanych znalazł się funkcjonariusz policji, który prywatnie bawił się na weselu.
Żaden z zatrzymanych nie przyznał się do winy. Prokuratura zastosowała wobec nich poręczenia majątkowe w wysokości 15 tysięcy złotych. To jednak nie koniec – śledczy zapowiadają postawienie zarzutów kolejnym dwóm uczestnikom awantury.
Zawieszenie w służbie i natychmiastowe procedury dyscyplinarne
Reakcja przełożonych mundurowego była natychmiastowa. Biuro prasowe małopolskiej policji potwierdziło, że podejrzany o pobicie funkcjonariusz został zawieszony w czynnościach służbowych. Równolegle ruszyło postępowanie administracyjne, które ma na celu jego natychmiastowe wydalenie ze służby w związku z popełnieniem czynu o znamionach przestępstwa. Wobec mężczyzny wszczęto również procedurę dyscyplinarną.
Zagadkowa śmierć i policyjna interwencja pod lupą
38-latek po poturbowaniu przez gości weselnych nie zmarł od razu na miejscu. Na miejsce wezwano patrol policji, ponieważ mężczyzna miał zachowywać się agresywnie także wobec mundurowych. Podczas próby obezwładnienia doszło u niego do nagłego zatrzymania funkcji życiowych. Funkcjonariusze podjęli natychmiastową resuscytację krążeniowo-oddechową, przywracając akcję serca. Poszkodowany trafił do szpitala, gdzie zmarł kilka godzin później.
Kluczowa dla wyjaśnienia sprawy będzie pełna opinia Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie, która ustali dokładną przyczynę zgonu. Śledczy badają również, czy sama interwencja prowadzona przez wezwanych na miejsce funkcjonariuszy przebiegła w sposób prawidłowy.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE