Stanowisko prokuratury i ruchy obrońców
Sprawa posła Prawa i Sprawiedliwości Marcina Romanowskiego wchodzi w nową, niezwykle burzliwą fazę. Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęło oficjalne i jednoznaczne stanowisko prokuratora w sprawie wniosku o wydanie listu żelaznego dla polityka. Śledczy nie pozostawili złudzeń – zdaniem Prokuratury Krajowej „brak jest jakichkolwiek podstaw” do uwzględnienia tego wniosku.
Przypomnijmy, że dokumenty miały zostać nadane w stolicy separatystycznego Naddniestrza – Tyraspolu. Sam podejrzany o m.in. ustawianie konkursów z Funduszu Sprawiedliwości polityk twierdzi, że przebywa właśnie tam i jest gotów stawić się przed polskim wymiarem sprawiedliwości, o ile zagwarantuje mu się odpowiadanie z wolnej stopy. Prokuratura argumentuje jednak, że dotychczasowa postawa procesowa parlamentarzysty nie daje żadnej rękojmi przestrzegania takich warunków.
Wniosek o przesłuchanie premiera Donalda Tuska
Na tym jednak nie koniec prawnych przepisanek. Obrońca polityka, mecenas Bartosz Lewandowski, złożył w sądzie kolejne pisma. Domaga się on nie tylko uchylenia wydanego wobec Romanowskiego Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA), ale również wystąpił z oficjalnym wnioskiem o przesłuchanie w charakterze świadka premiera Donalda Tuska.
Dlaczego obrona żąda wezwania szefa rządu? Chodzi o publiczne wypowiedzi Tuska, który wcześniej informował, że według ustaleń służb specjalnych Romanowski znajduje się „na 99 proc.” w Naddniestrzu. Zdaniem pełnomocnika polityka PiS, słowa premiera padające z najwyższego szczebla władzy powinny zostać formalnie włączone do akt sprawy jako dowód na to, że ścigany polityk przebywa poza granicami Unii Europejskiej.
Co dalej z procedurą?
Sytuacja wokół listu żelaznego staje się skomplikowana również ze względu na przepisy. Co ciekawe, znowelizowany w 2021 roku – za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy – artykuł 281 Kodeksu postępowania karnego daje prokuraturze potężne narzędzie: sąd w postępowaniu przygotowawczym właściwie nie może wydać listu żelaznego, jeśli sprzeciwia się temu oskarżyciel publiczny.
Rzeczniczka warszawskiego sądu, sędzia Anna Ptaszek, przekazała, że ze względu na natłok obowiązków sędziego referenta dokładny termin rozpatrzenia wszystkich wniosków nie został jeszcze wyznaczony, choć sąd postara się działać w rozsądnym tempie. Sprawa ta bez wątpienia pozostaje jednym z najbardziej elektryzujących wątków polskiej sceny politycznej.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE