Profilaktyka w teorii, rzeczywistość w kolejkach
Gdy wchodzisz do przychodni, często masz wrażenie, że czas zatrzymał się trzydzieści lat temu. Z jednej strony słyszymy zewsząd o konieczności dbania o siebie, z drugiej – brutalna praktyka weryfikuje pobożne życzenia. Aktualne analizy rynkowe, w tym opublikowany raport PMR Market Experts by Hume’s, obnażają tę fasadowość. Aż 83% Polaków doskonale zdaje sobie sprawę, że regularne badania to jedyny skuteczny sposób na wczesne wykrycie groźnych chorób. Jednak kiedy przechodzimy do konkretów, statystyki drastycznie spadają – systematycznie bada się zaledwie 60% z nas.
Skąd ten rozjazd? Odpowiedź tkwi w zapaści publicznego system ochrony zdrowia. Długie miesiące oczekiwania na wizytę u specjalisty na NFZ sprawiają, że pacjenci wolą zacisnąć zęby, wyciągnąć portfel i ratować się na własną rękę. Dosłownie.
Prywatny rynek rośnie w oczach. Wydajemy dziesiątki miliardów
Nie ma miejsca na półśrodki. Sektor prywatnych usług medycznych w Polsce rośnie w tempie, za którym tradycyjna administracja nie nadąża. Wartość całego rynku prywatnej opieki zdrowotnej w ubiegłym roku zwiększyła się o około 10% rok do roku, osiągając zawrotną pulę kilkudziesięciu miliardów złotych.
Pacjenci płacą bezpośrednio w modelu fee-for-service, wykupują abonamenty albo inwestują w prywatne ubezpieczenia. Co ciekawe, z własnej kieszeni finansujemy już nie tylko szybkie konsultacje u internisty, ale przede wszystkim zaawansowaną diagnostykę. Tomografia, rezonans czy skomplikowane badania laboratoryjne przestają być luksusem, a stają się koniecznością, którą kupujemy, by nie marnować cennych tygodni na listach oczekujących.
Zarządzanie pod ostrzałem krytyki
Dlaczego tak się dzieje? Badania opinii publicznej realizowane m.in. przez SW Research nie pozostawiają złudzeń co do nastrojów społecznych. Przytłaczająca większość Polaków uważa, że największym mankamentem krajowego systemu ochrony zdrowia jest niewłaściwe zarządzanie, a niekoniecznie wyłącznie drastyczny brak pieniędzy. Ludzie chcą realnych zmian, choć jednocześnie sceptycznie podchodzą do pomysłów dodatkowych obciążeń finansowych z własnej kieszeni na rzecz państwowego skarbca.
Tymczasem tuż obok rośnie gigantyczny filar badań klinicznych – Polska utrzymuje mocną, 9. pozycję na świecie w segmencie komercyjnych badań klinicznych, których wartość szacuje się na ponad 2,2 mld dolarów. Daje to tysiącom pacjentów unikalny dostęp do nowatorskich terapii, których publiczny system by im po prostu nie zaoferował.
Co nas czeka?
Prymat komercyjnej medycyny nad publiczną przestaje być chwilowym trendem, a staje się fundamentem, na którym opiera się zdrowie Polaków. Pytanie brzmi: jak długo wydolność prywatnych kieszeni nadąży za rosnącymi cenami usług medycznych? Bez głębokiej reformy zarządzania w szpitalach publicznych, dysproporcja ta będzie się tylko pogłębiać.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE