Śmierć Jana Frycza porusziła polskie środowisko artystyczne. Wybitnego aktora żegnają przyjaciele

Strona głównaLudzie

Śmierć Jana Frycza porusziła polskie środowisko artystyczne. Wybitnego aktora żegnają przyjaciele

Wakacyjna praca marzeń? 18-latek dokonał gigantycznego odkrycia w ruinach starego browaru
Krawiec papieży i twórca niszowych zapachów podbija polski rynek
Tragiczna śmierć proboszcza z Lęborka. Ksiądz Rafał Cieszyński utonął w Bałtyku

Odeszła legenda polskiej sceny i kina

Polska kultura poniosła ogromną stratę. W wieku 72 lat zmarł Jan Frycz – jeden z najbardziej wybitnych, wszechstronnych i charyzmatycznych aktorów teatralnych, filmowych oraz telewizyjnych w historii rodzimego kina. Artysta odszedł 15 sierpnia w swoim domowym zaciszu, w otoczeniu najbliższych. Wiadomość o jego śmierci, podana oficjalnie przez Teatr Narodowy w Warszawie, w którym aktor przez lata tworzył niezapomniane kreacje, wywołała falę poruszenia w całym kraju.

Jan Frycz do ostatnich chwil pozostawał aktywny zawodowo. Jeszcze niedawno informowano, że przygotowuje się do kolejnych wyzwań artystycznych, co tylko potwierdza jego niespożytą energię i oddanie sztuce. Informacja o jego odejściu natychmiast zdominowała media społecznościowe, gdzie koleżanki i koledzy po fachu, reżyserzy oraz pisarze zaczęli dzielić się osobistymi wspomnieniami o zmarłym.

Poruszające pożegnania ludzi kultury

Wśród osób, które postanowiły publicznie pożegnać Jana Frycza, znaleźli się czołowi twórcy polskiej sceny. Jan Englert w rozmowach z mediami podkreślał niezwykłą klasę kolegi po fachu, zaznaczając, że był on prawdziwą osobowością, która wywarła ogromny wpływ na polskie teatry i ludzi z nimi związanych.

Wyjątkowo emocjonalny wpis w mediach społecznościowych zamieścił pisarz Jakub Żulczyk, którego z Fryczem połączyła praca nad kultowym serialem „Ślepnąc od świateł”. Aktor wcielił się tam w bezwzględnego, ale i magnetycznego gangstera Daria. Żulczyk przyznał, że chociaż spotkali się zaledwie kilka razy, czuje ogromny dług wdzięczności wobec artysty, który potrafił przekształcić literacką postać w coś absolutnie ponadczasowego.

W podobnym tonie wypowiadali się inni artyści, w tym Joanna Szczepkowska, która skwitowała odejście kolegów krótkimi, lecz niezwykle celnymi słowami: „Człowiek tajemnica. Artysta”. Głos zabrali także inni współpracownicy, wspominając jego niepowtarzalne poczucie humoru, dystans do rzeczywistości i perfekcjonizm w budowaniu każdej, nawet najmniejszej roli.

Aktor o stu twarzach

Jan Frycz urodził się 15 maja 1954 roku w Krakowie. Na przestrzeni dziesięcioleci swojej kariery udowadniał, że nie ma dla niego ról niemożliwych. Z równą swobodą poruszał się w trudnym repertuarze dramatycznym u boku największych reżyserów teatralnych (m.in. Krystiana Lupy czy Jerzego Jarockiego), co w kinie popularnym i komediowym, gdzie potrafił bawić kolejne pokolenia widzów.

Dla starszej widowni pozostanie niezapomnianym odtwórcą ról klasycznych, dla młodszych – kultowym Dariem. Ta rozpiętość gatunkowa sprawia, że polskie kino bez Frycza staje się po prostu ubogie. Odszedł człowiek, którego spojrzenie na ekranie potrafiło przeszyć na wskroś, a w garderobie – zaskoczyć błyskotliwą inteligencją i ciepłem.

Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: