Trump urządził polityczny teatr w Białym Domu. Xi Jinping wybuchnął śmiechem z żartu o Bidenie

Strona głównaPolityka

Trump urządził polityczny teatr w Białym Domu. Xi Jinping wybuchnął śmiechem z żartu o Bidenie

Dyplomatyczna ofensywa Waszyngtonu. Wysłannici Trumpa po rozmowach na Kremlu jadą do Kijowa
Brytyjski premier padł ofiarą oszusta. Korespondował z fałszywą doradczynią z Białego Domu
Głęboki kryzys w Gabinecie Owalnym. Sondażowe tąpnięcie uderza w zaplecze prezydenta

Nietypowy spacer po Białym Domu

Podczas oficjalnej wizyty prezydenta Chin Xi Jinpinga w Waszyngtonie, która odbyła się we wrześniu 2026 roku, Donald Trump postanowił połączyć wielką dyplomację z bezwzględną polityczną szydzizną. Gospodarz Białego Domu oprowadzał chińskiego przywódcę po tzw. Prezydentialnym Alei Sław (Presidential Walk of Fame) – galerii portretów poprzednich amerykańskich przywódców umieszczonej w kolumnadzie Skrzydła Zachodniego.

Wśród złotych ram i oficjalnych wizerunków zabrakło jednak tradycyjnego zdjęcia Joe Bidena. Zamiast portretu 46. prezydenta USA Trump umieścił tam grafikę przedstawiającą autopen – maszynę służącą do mechanicznego odtwarzania podpisu.

„To jest Biden” – uszczypliwy komentarz i reakcja z Chin

W materiale wideo opublikowanym przez Biuro Prasowe Białego Domu uwieczniono moment, w którym Trump zatrzymuje się przy kontrowersyjnej instalacji. Wskazując palcem na mechaniczne urządzenie podpisujące dokumenty, amerykański przywódca zakpił z poprzednika:

„To jest Trump, a to jest autopen… to jest Biden”

Ta złośliwość wywołała głośny, rzadko spotykany w oficjalnych sytuacjach wybuch śmiechu u chińskiego przywódcy. Xi Jinping, znany ze swojej niezwykle powściągliwej i sztywnej mimiki twarzy podczas wizyt państwowych, tym razem nie zdołał zachować kamiennej twarzy. Trump natomiast – jak ma w zwyczaju – lekko poklepał go po ramieniu, kontynuując spacer.

O co chodzi z aferą wokół „autopenu”?

Prezydent USA od dłuższego czasu uderza w swojego politycznego rywala, insynuując, że pod koniec kadencji Joe Biden zmagał się z poważnym kryzysem poznawczym, a kluczowe decyzje państwowe oraz dekrety miały być podpisywane przez jego otoczenie bez jego realnej wiedzy i świadomości. Choć administracja poprzednika oraz niezależne analizy odrzucały te oskarżenia jako bezpodstawne, temat ten na stałe wszedł do retoryki obozu republikańskiego.

Warto dodać, że pod portretami w Białym Domu umieszczono również specjalne spiżowe tablice z autorskimi, niezwykle ostrymi opisywaniem poszczególnych prezydentów autorstwa samego Trumpa. Postać Joe Bidena została na nich wprost nazwana „najgorszym prezydentem w historii Stanów Zjednoczonych”. Wizyta Xi Jinpinga i zaprezentowanie mu tej specyficznej galerii pokazały, że Donald Trump nawet w relacjach z globalnymi mocarstwami nie rezygnuje ze swoich wewnętrznych politycznych rozliczeń.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: