Szef UODO bierze pod lupę ochronę zdrowia. Mirosław Wróblewski zapowiada kontrole po wycieku

Strona głównaZdrowie

Szef UODO bierze pod lupę ochronę zdrowia. Mirosław Wróblewski zapowiada kontrole po wycieku

Prezydent blokuje kontrowersyjne przepisy. Ostry spór o reformę ochrony zdrowia
Tyka demograficzna bomba. Polscy seniorzy żyją w zdrowiu krócej niż reszta Europy
Rafał Dunal o cyfrowej rewolucji i zagrożeniach w polskiej medycynie

Bezpieczeństwo danych medycznych w ogniu pytań

Wrzesień 2026 roku przynosi poważne tąpnięcie w cyfrowym bezpieczeństwie polskich pacjentów. Głośny wyciek danych z platformy MyDr, który – według szacunków Ministerstwa Cyfryzacji – mógł objąć nawet 18,8 miliona osób, obnażył dziurawy system ochrony informacji o naszym zdrowiu. W obliczu kryzysu prezes Urzędu Ochrony Ochrony Danych Osobowych (UODO) Mirosław Wróblewski zdecydował o wdrożeniu pilnych i zaostrzonych kontroli w placówkach medycznych.

„Informacje o naszym zdrowiu, chorobach, życiu, mają wielką wartość dla firm ubezpieczeniowych i sektora finansowego” – alarmuje Wróblewski, zwracając uwagę na wyjątkowo intymny charakter skradzionych baz.

Kontrole UODO i chaos w przychodniach

Nowa fala inspekcji ma uderzyć w podmioty sektora ochrony zdrowia jeszcze przed końcem roku. Urząd sprawdza nie tylko samego dostawcę oprogramowania, ale też to, jak poszczególne placówki radzą sobie z analizą ryzyka i procedurami zgłaszania naruszeń. Sytuacja jest napięta. Na wokandę wchodzą już pierwsze pozwy cywilne – niezadowoleni pacjenci domagają się odszkodowań sięgających dziesiątek tysięcy złotych za utratę kontroli nad własną prywatnością.

W tle wrze dyskusja o odpowiedzialności. Choć zawiódł system zewnętrzny, to na przychodniach spoczywa ustawowy obowiązek transparentności wobec pacjenta. Tymczasem termin „bez zbędnej zwłoki”, przewidziany na powiadamianie o incydentach, w praktyce bywa rozciągany przez placówki do granic możliwości.

Pakiet Cyber Piątka i polowanie na królika

Rząd próbuje ratować sytuację kolejnymi projektami ustaw, takimi jak tzw. Cyber Piątka, która zakłada certyfikację firm przetwarzających dane medyczne oraz automatyczne powiadomienia w aplikacji mObywatel. Eksperci pozostają jednak sceptyczni. Część z nich uważa te działania za „gonienie króliczka”, wskazując, że biurokracja rzadko nadąża za realnymi wyciekami w sieci.

Fakt pozostaje faktem: cyfryzacja polskiej służby zdrowia zyskała właśnie niezwykle bolesną lekcję pokory, a presja wywierana przez UODO pod wodzą Mirosława Wróblewskiego wymusi na branży radykalne podniesienie standardów bezpieczeństwa.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0