Amerykanie szykują wielkie tąpnięcie w Europie. Generał Grynkewich rozmawiał z Pentagonem o redukcji wojsk

Strona głównaPolityka

Amerykanie szykują wielkie tąpnięcie w Europie. Generał Grynkewich rozmawiał z Pentagonem o redukcji wojsk

Brama Łez w rękach rebeliantów. Globalny handel ropą w obliczu kryzysu
Zrobotyzowane fortece na Morzu Południowochińskim. Chiny wyciągają wnioski z walk w Ukrainie
Błąd sztucznej inteligencji o mało nie doprowadził do starcia militarnego USA z Chinami

18 września 2026 roku zapisał się jako kluczowy moment w trwającym od miesięcy procesie przemeblowania amerykańskiej obecności wojskowej na Starym Kontynencie. Dowódca sił USA w Europie i najwyższy dowódca wojskowy NATO, generał Alexus Grynkewich, odbył w piątek wirtualną odprawę z wiceszefem Pentagonu odpowiedzialnym za politykę obronną, Elbridge’em Colbym. Temat? Konkretne scenariusze i analiza głębokiej redukcji amerykańskiego kontyngentu.

Odwrot z baz i koncepcja „NATO 3.0”

Wszystko wpisuje się w forsowaną przez Waszyngton doktrynę określaną mianem „NATO 3.0”. Zgodnie z tą wizją, USA oczekują, że europejscy członkowie Sojuszu wreszcie przestaną polegać na amerykańskim „parasolu” w kwestiach obrony konwencjonalnej i przejmą za nią główną odpowiedzialność.

Z doniesień medialnych opartych na dokumentach Pentagonu wynika, że stół ugina się od opcji. Najbardziej drastyczne scenariusze – analizowane m.in. przez amerykańskie media – zakładają cięcia rzędu od 25 do nawet 40 tysięcy żołnierzy. Biorąc pod uwagę, że obecnie w Europie stacjonuje około 80 tysięcy wojskowych z USA, mowa o potencjalnej redukcji sięgającej nawet 50%. Byłoby to największe wycofanie sił od czasów zakończenia zimnej wojny.

Kogo dotkną cięcia?

Choć ostateczne decyzje zapadną najpewniej w listopadzie, analitycy nie mają złudzeń, gdzie uderzy miotła Pentagonu. Ograniczenia mają objąć przede wszystkim te państwa, w których amerykańska infrastruktura jest największa, czyli:

  • Niemcy – tradycyjny hub logistyczny i dom dla dziesiątek tysięcy żołnierzy,
  • Włochy,
  • Hiszpania.

Waszyngton od dawna kręci nosem na poziom wydatków obronnych wielu europejskich stolic, nazywając je „freeloaders” (pasażerami na gapę). W tle brzęczą też echa napięć politycznych i odmowy niektórych krajów w kwestii wsparcia operacji USA na Bliskim Wschodzie.

Polska w zupełnie innej roli

Podczas gdy Europa Zachodnia musi drżeć o przyszłość stacjonujących u siebie amerykańskich brygad, Polska wydaje się znajdować w zupełnie innej pozycji. Wcześniejsze rozmowy przedstawicieli polskiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz Ministerstwa Obrony Narodowej z wysłannikami Pentagonu przyniosły zapewnienia o odmiennej trajektorii dla wschodniej flanki.

Podczas gdy Zachód ma oddać pole Europejczykom, obecność sił USA w Polsce ma nie tylko pozostać nienaruszona, ale wręcz ewoluować w stronę trwałych, stabilnych struktur. Waszyngton traktuje polski odcinek priorytetowo w architekturze odstraszania Moskwy, co wyraźnie odróżnia Warszawę od Berlina czy Rzymu.

Ostateczny kształt redukcji i harmonogram wycofywania wojsk mamy poznać jesienią, gdy Pentagon sfinalizuje trwający audyt.

Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: