Polskie niebo pod ostrżejszą strażą. MON reaguje na rosyjskie prowokacje

Strona głównaPolityka

Polskie niebo pod ostrżejszą strażą. MON reaguje na rosyjskie prowokacje

Wojska Obrony Terytorialnej w gotowości. Służby stawiają czoła załamaniu pogody
Polska walczy z Niemcami o zbrojeniowy kontrakt wsule. Amerykańskie rakiety na horyzoncie
Nocne pobudki od RCB to nowa rzeczywistość. Polacy dostają SMS-y, ale pytają o jedno

Wzmocnienie wschodniej flanki i zdecydowany krok resortu obrony

3 września 2026 roku Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił strategiczną decyzję o poszerzeniu ochrony polskiej przestrzeni powietrznej. Wicepremier i minister obrony narodowej nie pozostawia złudzeń: ostatnie tygodnie przyniosły eskalację napięć, a rosyjskie prowokacje przestały być jedynie teorią z podręczników geopolityki. Wojsko natychmiast podkręca gotowość.

„Ostatnie tygodnie pokazały, że prowokacje ze strony Rosji przybierają różne formy i niosą zagrożenie w miejscach, które do tej pory uważane były za bezpieczne” – podkreślił szef MON. W praktyce oznacza to gwałtowny wzrost aktywności samolotów bojowych – w tym maszyn F-16 – oraz śmigłowców patrolujących polskie niebo.

Nowa strefa EP R134. Co zmienia się nad wschodnią granicą?

Słowa ministra szybko zamieniły się w operacyjne rozkazy. Jak poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) oraz Polska Agencja Żeglugi Powietrznej, od 10 września do 9 grudnia 2026 roku we wschodniej części kraju zacznie funkcjonować specjalna strefa ograniczenia ruchu lotniczego – EP R134. Zastąpi ona dotychczasowe restrykcje oznaczone jako EP R131.

Nowe przepisy uderzają w swobodę lotów na niskich i średnich wysokościach:

  • Zasięg pionowy: Strefa obejmie przestrzeń od poziomu ziemi do pułapu FL95, co w przeliczeniu daje około 3 kilometrów wysokości.
  • Ruch pasażerski: Z racji tego, że rejsowe samoloty liniowe operują znacznie wyżej, restrykcje nie wpłyną na standardowe loty cywilne dużych przewoźników.
  • Nocny zakaz: W godzinach nocnych (od zachodu do wschodu słońca) w strefie wprowadzony zostanie całkowity zakaz lotów – z wyłączeniem lotów wojskowych oraz ściśle koordynowanych operacji z lotniska Depułtycze Królewskie.

W ciągu dnia drastycznie zaostrzono kontrolę. Każda cywilna maszyna w tym rejonie musi posiadać aktywny transponder, plan lotu oraz utrzymywać stałą łączność radiową z służbami. Armia nie ukrywa, że celem jest pełna swoboda działania dla systemów obrony powietrznej w obliczu trwającego za mniejszą granicą konfliktu.

Dyplomatyczne tąpnięcie i cień dywersji

Ruch polskiego MON to tylko element szerszej układanki. Tego samego dnia w Ministerstwie Spraw Zagranicznych dyplomatyczne mury drżały po wezwaniu rosyjskiego ambasadora Gieorgija Michno. Resort przekazał mu kategoryczny protest w związku z eskalacją operacji hybrydowych oraz terroryzmu państwowego.

Tło tych wydarzeń jest wyjątkowo ponure. Berlin oficjalnie potwierdził, że za sierpniową próbą ataku dronów na lotnisko w Lipsku stoi Moskwa. Do tego dochodzą incydenty nad samym Bałtykiem, gdzie polskie myśliwce zmuszone były przechwycić rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20, lecący bez włączonych transponderów zaledwie 40 kilometrów od Ustki. Sytuacja jest napięta, a polskie wojsko pokazuje, że zamierza trzymać rękę na pulsie.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: