Remont, który zaczął się od zera
Gdy pani Luiza i pan Jarek po raz pierwszy stanęli w progach 300-letniego domu w Wolimierzu u podnóża Gór Izerskich, planowali zwykłą, współczesną modernizację. W planach były płyty gipsowo-kartonowe, wełna mineralna i szybkie odświeżenie wnętrz farbami lateksowymi. Szybko zderzyli się jednak z rzeczywistošću, w której marketowe materiały budowlane okazały się całkowicie bezużyteczne.
Budynek okazał się dziełem z zupełnie innej epoki i innej materii. Konstrukcja oparta na potężnych drewnianych belkach, wypełnienia z gliny, surowy kamień i wiekowa cegła wymusiły zupełnie inne podejście. Jak wspomina pan Jarek, początkowo chcieli wyremontować zaledwie jeden pokój i łazienkę, nie podejrzewając nawet, że bez pamięci zakochają się w tym miejscu.
Ginące dziedzictwo Dolnego Śląska
Wolimierz, malownicza wieś w pobliżu Świeradowa-Zdroju, słynie z niezwykłego klimatu oraz tradycyjnej architektury. To tutaj wciąż można natknąć się na unikatowe domy przysłupowe – niezwykłe hybrydy budowlane łączące cechy konstrukcji zrębowej i szkieletowej, charakterystyczne dla pogranicza Polski, Niemiec i Czech. Niestety, wiele z tych obiektów przez dziesięciolecia popadało w ruinę. Jeszcze kilka lat temu ściany budynku Luizy i Jarka osypywały się, a farba masowo z nich obłaziła.
Para nie poszła jednak na skróty. Zamiast zatykać historyczne szczeliny styropianem, postanowili wejść w głąb struktury zabytku. Każdy etap prac wymagał cierpliwości: od rekonstrukcji zniszczonych murów po pieczołowite odzyskiwanie 300-letnich desek podłogowych.
Nagroda i międzynarodowy rozgłos
Wysiłek włożony w ratowanie architektury nie przeszedł bez echa. Po lewej stronie wejścia do odnowionego domu wisi dziś szara tabliczka – to prestiżowe wyróżnienie w polsko-niemieckim konkursie ochrony zabytków „Zabytek – Nie zapomnij! Denkmal – Denk Mal Dran!” z 2024 roku. Inicjatywa ta, organizowana m.in. przez Stowarzyszenie na Rzecz Pielęgnowania Sztuki i Kultury Śląska (VSK) oraz Fundację OP ENHEIM, nagradza prywatnych inwestorów za bezkompromisową dbałość o detale i lokalne dziedzictwo.
Metamorfoza opuszczonej ruiny w lśniący perłowy zabytek architektury sudeckiej odbiła się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Miejsce to stało się lokalną atrakcją, a o niezwykłej pasji właścicieli i uratowanym przez nich skarbie kręcone są nawet zagraniczne materiały telewizyjne.
Źródło: muratordom.pl

KOMENTARZE