Fala kontroli w szpitalach. NFZ i NIK biorą pod lupę czas pracy lekarzy i wydatki

Strona głównaZdrowie

Fala kontroli w szpitalach. NFZ i NIK biorą pod lupę czas pracy lekarzy i wydatki

Co oznacza diagnoza guza? Nowoczesna diagnostyka, wyzwania systemu i nierówności w Polsce
Mitologia płaskiego brzucha a systemowa rzeczywistość. Dlaczego odchudzanie w Polsce stało się problemem ochrony zdrowia?
Kiedy sąd mówi „stop”. Przełomowe wyroki zmieniają relacje w polskiej ochronie zdrowia

System ochrony zdrowia pod specjalnym nadzorem

Polskie placówki medyczne mierzą się z falą bezprecedensowych weryfikacji. Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Najwyższa Izba Kontroli weszły w rok 2026 z jasnym priorytetem: dokładne prześwietlenie tego, jak wydatkowane są publiczne pieniądze i ile czasu faktycznie przy łóżkach pacjentów spędzają medycy. Impuls do bezwzględnych działań dały głośne afery wokół rekordowych zarobków i tzw. „lekarzy pracujących w kilku miejscach jednocześnie”.

Bo gdy doba medyka zaczyna budzić matematyczny opór – osiągając na papierze absurdalne liczby godzin – państwo musi zareagować. Słynne przypadki gigantycznych kontraktów i koordynatorów oddziałów dorabiających fortuny otworzyły puszkę Pandory.

Niezapowiedziane wizyty i bat na fikcyjne grafiki

Nowe przepisy, które weszły w życie w połowie 2026 roku, dały kontrolerom narzędzia, o jakich wcześniej mogli pomarzyć. NFZ zyskał prawo do przeprowadzania kontroli bez wcześniejszego ostrzeżenia. Koniec z wysyłaniem pism na tygodnie przed wizytą, kiedy dyrektorzy szpitali zdążyli uporządkować papiery i „pożyczyć” personel na czas inspekcji.

  • Weryfikacja czasu pracy i realnej obecności lekarzy w placówce.
  • Ścisła kontrola tzw. upcodingu, czyli sztucznego windowania wyceny procedur medycznych.
  • Prześwietlanie aptek oraz prawidłowości wydawania leków refundowanych.

Kontrolerzy pukają m.in. do drzwi warszawskich placówek, takich jak Szpital Południowy czy Szpital Bródnowski, sprawdzając fizyczną obecność personelu. Okazuje się bowiem, że szpitale miewają problem z przestrzeganiem nawet podstawowego, 11-godzinnego odpoczynku dobowego dla lekarzy na etatach.

NIK nie odpuszcza: od etatów po cyberbezpieczeństwo

Swoje gigantyczne kontrole prowadzi również Najwyższa Izba Kontroli. Pod lupę wzięto mechanizmy wzrostu wynagrodzeń w publicznej służbie zdrowia. Inspektorzy sprawdzają, czy olbrzymie sumy pompowane w system faktycznie przekładają się na jakość leczenia, czy tylko zasypują dziury kadrowe tworzone przez tych samych ludzi krążących między kilkoma kontraktami.

Co więcej, NIK w swoich tegorocznych planach nie ogranicza się wyłącznie do finansów. Równie ważnym obszarem staje się cyberbezpieczeństwo szpitali oraz gotowość cywilnego systemu ochrony zdrowia na sytuacje kryzysowe. Cyfryzacja medycyny pędzi, ale zabezpieczenia danych pacjentów w wielu miejscach nadal pozostawiają sporo do życzenia.

Jedno jest pewne: era luźnego nadzoru nad publiczną kasą w ochronie zdrowia dobiegła końca. Pytanie tylko, czy masowe kontrole uzdrowią system, czy sparaliżują i tak duszce się w kolejkach placówki.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: