Aresztowanie Radosława Piesiewicza wstrząsnęło polskim sportem
W sobotę, 29 sierpnia 2026 roku nad ranem, po wielogodzinnym posiedzeniu katowickiego sądu, zapadła decyzja o tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące Radosława Piesiewicza. Szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości w ramach śledztwa dotyczącego afery wokół spółki Zondacrypto.
Prokuratura Krajowa postawiła prezesowi PKOl zarzuty obejmujące płatną protekcję oraz zaspokojenie wybranej grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem pozostałych w obliczu grożącej niewypłacalności. Sam zainteresowany nie przyznaje się do winy. Przed wejściem do sali sądowej rzucił dziennikarzom krótkie: — Straciłem 200 tys. euro, zapłaciłem za zegarek, do czego mam się przyznawać?
„Sprawa jest pilna”. Panika w strukturach PKOl
Sytuacja w Polskim Komitecie Olimpijskim stała się krytyczna. Władze organizacji planują natychmiastowe kroki ratunkowe. W trybie nagłym zwołano posiedzenie prezydium zarządu, a tuż po nim spotkanie całego gremium. Celem jest zapobieżenie całkowitemu paraliżowi instytucji, która zmaga się z potężnym kryzysem wizerunkowym i finansowym.
— Nikt nie chce paraliżu PKOl-u — podkreśla członek zarządu Krzysztof Wiłkomirski w rozmowie z Polską Agencją Prasową. Działacze sportowi przyznają wprost: sytuacja jest delikatnie mówiąc pilna, a organizacja potrzebuje natychmiastowego uzdrowienia sytuacji.
Bunt związków sportowych i kontrowersje wokół umowy
Kryptowalutowy sponsor generalny PKOl, firma Zondacrypto, od dłuższego czasu budziła kontrowersje. Jak się okazuje, umowę o współpracy podpisywano w całkowitej tajemnicy przed resztą zarządu, często poza granicami kraju. Ponad 82 z 106 zrzeszonych związków sportowych domagało się wcześniej zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia w celu odwołania Piesiewicza, jednak formalne próby blokowano.
Teraz, gdy szef PKOl przebywa w areszcie ze względu na realną obawę matactwa, presja ze strony środowiska sportowego oraz Ministerstwa Sportu jeszcze bardziej przybrała na sile. Czasu na reakcję nie ma dużo, a polski ruch olimpijski liczy straty.

KOMENTARZE