Krwawa noc pod Kijowem. Dziesiątki ofiar po uderzeniu w rejonie buczańskim

Strona głównaŚwiat

Krwawa noc pod Kijowem. Dziesiątki ofiar po uderzeniu w rejonie buczańskim

Biało-czerwono-niebieskie serce Brukseli. Flaga Ukrainy powiała przed gmachem Komisji Europejskiej
Krwawa noc w Kijowie. Rosyjskie rakiety uderzyły w szpital dziecięcy i bloki
Bruksela traci cierpliwość do Kijowa. Komisja Europejska upomina Ukrainę za zablokowane reformy

Tragiczny poranek w obwodzie kijowskim

W nocy z piątku na sobotę, 29 sierpnia 2026 roku, Rosja przeprowadziła potężny i bezwzględny atak powietrzny na Ukrainę. Głównym celem zmasowanego ostrzału stały się okolice stolicy kraju. W rejonie buczańskim, dokładnie we wsi Myła, doszło do potężnej eksplozji i rozległego pożaru, które na długo rozświetliły niebo nad regionem. Bilans tej tragicznej nocy wstrząsnął opinią publiczną.

Jak przekazał szef władz obwodu kijowskiego Tymur Tkaczenko, liczba śmiertelnych ofiar wynosi obecnie co najmniej 37 osób, a rannych zostało 42 ludzi, w tym czworo dzieci. Służby ratunkowe nie wykluczają, że ten ponury bilans wzrośnie, ponieważ akcja poszukiwawcza na zgliszczach wciąż trwa.

Uderzenie w magazyn i wtórne detonacje

Z informacji przekazanych przez ukraińskie media oraz prezydenta WołodYmyra Zełenskiego wynika, że rosyjski dron uderzył w pomieszczenia magazynowe należące do lokalnego przedsiębiorstwa. Następstwem trafienia była seria potężnych, wtórnych detonacji, które zniszczyły okoliczną infrastrukturę.

Siła fali uderzeniowej i płomienie dotknęły nie tylko strefę przemysłową. Ucierpiał pobliski dom opieki dla osób starszych i z niepełnosprawnościami oraz około 50 budynków mieszkalnych. Z zagrożonego rejonu ewakuowano łącznie 381 osób, w tym 59 dzieci. W wyniku ataku życie stracił m.in. lokalny samorządowiec – szef hromady Dmytriwka, Taras Didycz, który ruszył na pomoc poszkodowanym. Zablokowany został również ruch na kluczowej trasie M-06 Kijów–Czop.

Pytania o odpowiedzialność i zaniedbania

Tragedia pod Kijowem wywołała ogromną wściekłość we władzach państwowych. Sprawą zajęła się Prokuratura Generalna Ukrainy, która wszczęła śledztwo pod kątem ewentualnych zaniedbań urzędniczych i naruszenia przepisów przeciwpożarowych. Kluczowe pytanie dotyczy tego, dlaczego materiały wybuchowe lub amunicja były składowane w tak bliskiej odległości od stref zamieszkanych.

Prezydent Wołodymyr Zełenski zapowiedział bezwzględne wyciągnięcie konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za niedopełnienie obowiązków. „Obowiązują jasne przepisy: amunicja nie może znajdować się w pobliżu domów ani innych budynków mieszkalnych” – podkreślił stanowczo ukraiński przywódca. Sytuacja ta boleśnie przypomina wcześniejsze, podobne katastrofy w regionie, pokazując, że margines błędu w warunkach trwającej wojny kosztuje ludzkie życie.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: