Polska walczy z rachunkiem za kryzys klimatyczny. 120 miliardów złotych na szali

Strona głównaPolityka

Polska walczy z rachunkiem za kryzys klimatyczny. 120 miliardów złotych na szali

Polski dług na skraju wytrzymałości. Rząd dolewa oliwy do ognia
Historyczna obniżka ocen dla Polski. Moody’s tnie rating i ostrzega przed lawiną długu
Niemiecka gospodarka łapie oddech. Inwestorzy patrzą w przyszłość z ostrożnym optymizmem
Japonia żegna erę taniego pieniądza. Stopy procentowe na najwyższym poziomie od 31 lat
Kryzys w niemieckiej chemii: Evonik tnie tysiące etatów i zamyka fabryki
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Klimatyczny rachunek, którego wolimy nie widzieć

Gdy termometry w lecie szybują w górę, a gwałtowne nawałnice podtapiają kolejne miasteczka, rzadko myślimy o tym w kategoriach czystej ekonomii. A powinniśmy. Eksperci i analizy środowiskowe nie pozostawiają złudzeń: zmiany klimatu to gigantyczne obciążenie finansowe dla państwa, firm i portfeli zwykłych obywateli. Stawka jest ogromna, a kwoty robią wrażenie.

Szacunki wskazują, że koszty zaniechania działań adaptacyjnych w samej dekadzie 2021–2030 mogą sięgnąć ponad 120 mld zł. Dla porównania, w latach 2001–2010 straty wywołane anomaliami pogodowymi wyniosły co najmniej 54 mld zł. Ceny rosną, zniszczenia są coraz dotkliwsze, a presja na budżet państwa rośnie z roku na rok.

Strategia na papierze, rzeczywistość w terenie

Ministerstwo Klimatu i Środowiska próbuje ratować sytuację, przejmując stery nad kluczowymi dokumentami strategicznymi. W ramach unijnych wytycznych trwają prace nad Długoterminową Strategią Klimatyczną (LTS) do 2050 roku. Problem w tym, że Polska ma na koncie spore opóźnienia – pierwotnie dokument ten powinien być gotowy już lat temu.

Obecnie resort pod wodzą wiceministry Urszuli Zielińskiej próbuje nadgonić stracony czas. Cel? Odejście od drogiego importu paliw kopalnych na rzecz czystych, krajowych technologii, które mają nie tylko chronić środowisko, ale też obniżyć rachunki za prąd. Pytanie tylko, czy biurokratyczne plany nadążą za realnymi kryzysami, które regularnie uderzają w polskie rolnictwo i infrastrukturalną tkankę miast.

Susze, plony i codzienna drożyzna

Najbardziej bolesnym elementem klimatycznego rachunku może okazać się żywność. Długotrwałe susze, anomalie temperaturowe i nawalne deszcze bezpośrednio niszczą uprawy. Mniejsze plony oznaczają jedno: drożyznę na sklepowej półce.

Ekonomiści i aktywiści powtarzają jak mantrę: „Nie stać nas na brak transformacji”. Każda zwlekanie z inwestycjami w retencję wodną, modernizację energetyki czy odporność miejskich aglomeracji na upały to miliony złotych topione w dosłownym i przenośnym znaczeniu.

Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: