Walka o życie na trybunach i przerwa, która zmieniła wszystko
Sobotnie spotkanie 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Piastem Gliwice a Legią Warszawa (22 sierpnia 2026 roku) na długo zapadnie w pamięć kibiców. I wcale nie z powodu czysto sportowych emocji. W 70. minucie starcia na Stadionie Miejskim w Gliwicach doszło do dramatu — jeden z fanów gospodarzy nagle zasłabł na trybunach. Służby medyczne natychmiast ruszyły z pomocą, rozpoczynając dramatyczną walkę o życie.
Sędzia Bartosz Frankowski zdecydował o natychmiastowym przerwaniu gry, a piłkarze obu drużyn zeszli do szatni. Akcja reanimacyjna trwała blisko godzinę. Na całe szczęście, po kilkudziesięciu minutach intensywnych wysiłków medyków, udało się przywrócić akcję serca poszkodowanego. Kibic został w stanie stabilnym przetransportowany karetką do szpitala, co trybuny przywitały gromkimi brawami. Dopiero wtedy, po niemal godzinnej przerwie i naradzie sztabów, podjęto decyzję o wznowieniu meczu o godzinie 20:05.
Błyskawiczny cios Legii i dominacja do przerwy
Gdy gra powróciła na murawę, dominowały wspomnienia niedawnych wydarzeń, choć stawka ligowa wciąż tliła się w tle. Początek spotkania należał bowiem do stołecznych. Podopieczni trenera Marka Papszuna zamierzali przełamać kiepską dla siebie serię w Gliwicach, gdzie nie wygrali od lutego 2023 roku.
Już w 7. minucie goście objęli prowadzenie. Po dalekim wyrzucie z autu wykonanym przez Rafała Augustyniaka, futbolówkę głową uderzył Łukasz Zjawiński, pakując ją do siatki. Dla młodego napastnika Legii było to już trzecie trafienie w obecnym sezonie Ekstraklasy. Przez resztę pierwszej połowy Legia kontrolowała przebieg wydarzeń, nie pozwalając gospodarzom na stworzenie klarownych sytuacji.
Zabójczy finisz Piasta w doliczonym czasie gry
Po wznowieniu gry po przerwie medycznej obraz meczu nieco się zmienił. Piast zaczął odważniej szukać swoich szans, jednak defensywa Legii z Augustyniakiem i bramkarzem Otto Hindrichem na czele odpierała kolejne ataki. Kiedy wydawało się, że stołeczni dowiozą skromne prowadzenie do ostatniego gwizdka i utrzymają fotel lidera, nadeszła 95. minuta.
Akcję życia przeprowadził wówczas Leandro Sanca. Skrzydłowy Piasta wpadł w pole karne i zdecydował się na strzał, który pechowo odbił się od interweniującego Rafała Augustyniaka. Rykoszet całkowicie zmylił bramkarza Legii, a piłka wpadła do siatki, ustalając wynik na 1:1.
– Mecz w cieniu tragedii, wszyscy widzieliśmy, co się wydarzyło. Mam nadzieję, że tego człowieka udało się uratować i wszystko będzie dobrze. Jeśli chodzi o boisko, prowadziliśmy, ale powinniśmy zrobić więcej, żeby wygrać – podsumował po spotkaniu trener Legii, Marek Papszun.
Remis w Gliwicach oznacza, że Legia dopisuje do swojego dorobku tylko jeden punkt, choć najważniejszą wiadomością tego wieczoru pozostaje uratowane życie kibica.

KOMENTARZE