Kurcząca się mapa polskiej farmacji
Polski rynek apteczny znajduje się w punkcie zwrotnym. Z najnowszych danych wynika, że liczba placówek w kraju systematycznie spada, osiągając poziom poniżej 11 tysięcy aptek ogólnodostępnych. Dla mieszkańców mniejszych miejscowości i obszarów wiejskich oznacza to coraz większe trudności z dostępem do podstawowej opieki medycznej.
Podczas gdy w dużych aglomeracjach zamknięcie jednego punktu oznacza co najwyżej kilkaset metrów spaceru do najbliższejalternatywy, na prowincji sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Likwidowane apteki są nierzadko zastępowane przez punkty apteczne, które oferują znacznie węższy asortyment oraz ograniczony zakres usług.
Rekordowa sprzedaż i rosnące obciążenie
Paradoksalnie, mniejsza liczba placówek nie oznacza wcale mniejszego popytu na leki. Wręcz przeciwnie — statystyki pokazują gwałtowny wzrost wakatów popytowych w systemie. Wartość sprzedaży leków na receptę w Polsce wyniosła aż 33,4 mld zł, co oznacza skok o 13,1 proc. w ujęciu rocznym.
W ubiegłym roku Polacy zrealizowali łącznie 515,6 mln recept. Tak duża skala działań przy kurczącej się sieci placówek drastycznie zwiększa obciążenie pracą personelu. Statystyczna apteka w kraju obsługuje rocznie około 3 tysięcy pacjentów, a w regionach takich jak województwo pomorskie wskaźnik ten przekracza nawet 3,5 tysiąca osób na jeden punkt.
Biurokracja i spór o kapitał
Środowisko farmaceutyczne od lat zwraca uwagę na barierę regulacyjną i nadmierną biurokrację, która utrudnia codzienne funkcjonowanie biznesu. Choć resort zdrowia podejmuje kroki w stronę cyfryzacji i ograniczania papierowej dokumentacji — m.in. znosząc obowiązek cyklicznego drukowania ewidencji leków psychotropowych i odurzających — eksperci wskazują, że to wciąż za mało.
W tle tych zmian trwa nieustanna walka o kształt rynku. Kontrowersje budzą zarówno procesy koncentracji kapitałowej i przejmowanie dużych sieci przez fundusze inwestycyjne, jak i restrykcyjne przepisy antykoncentracyjne. Ostatecznie za ten mechanizm zapłacą pacjenci, dla których lokalna dostępność leków staje się dobrem luksusowym.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE