Sierpniowe sparcie w Sejmie. Prezydent odpowiada rządowi
20 sierpnia 2026 roku zapisał się jako dzień mocnego starcia na linii Pałac Prezydencki – rząd. Zaledwie chwilę po tym, jak prezydent Karol Nawrocki odesłał kontrowersyjną nowelizację ustawy o prawach pacjenta — znaną szerzej jako „lex szarlatan” — do Trybunału Konstytucyjnego, do Sejmu wpłynęła alternatywna propozycja. Ruch ten odbił się szerokim echem w polskiej polityce.
Szef kancelarii prezydenta, Zbigniew Bogucki, oficjalnie potwierdził złożenie nowego projektu nowelizacji Kodeksu karnego. Cel? Skuteczna walka z oszustami żerującymi na ludzkim nieszczęściu, ale bez wylewania dziecka z kąpielą.
Szarlatani medyczni i… polityczni
Wojna na definicje weszła w nową fazę. Rządowy projekt spotkał się z ostrą krytyką Pałacu Prezydenckiego za wrzucenie do jednego worka realnych szaleńców zagrażających życiu chorych oraz tysięcy uczciwych przedsiębiorców. Oberwało się też opcji rządzącej.
– Prezydent Karol Nawrocki złożył projekt ustawy, żeby ścigać i karać szarlatanów, którzy cynicznie dla swoich zysków żerują na ludziach chorych, ale także żeby przeciwdziałać szarlatanom politycznym – przekazał minister Zbigniew Bogucki. Według Kancelarii Prezydenta ci drudzi próbują w sposób niekonstytucyjny ograniczyć obywatelom wolność wyboru metod leczenia uznanych w innych krajach.
Co dokładnie zakłada prezydencki projekt?
Nowe przepisy mają precyzyjnie oddzielić świadome wybory pacjentów od manipulacji ze strony osób trzecich. Dokument wprowadza surowe sankcje do Kodeksu karnego:
- Do 3 lat więzienia – za nakłanianie chorego do rezygnacji z profesjonalnej diagnostyki lub leczenia zleconego przez lekarza.
- Od 1 roku do 10 lat pozbawienia wolności – jeśli w wyniku takich praktyk pacjent dozna ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
- Od 3 do 15 lat więzienia – w najtragiczniejszych przypadkach, gdy pacjent na skutek manipulacji oszusta utraci życie.
Co ważne, projekt nie uderza w samych pacjentów. Każdy zachowuje prawo do odmowy terapii, nawet jeśli z medycznego punktu widzenia jest to decyzja błędna czy ryzykowna. Granica ma przebiegać tam, gdzie pojawia się bezprawny nacisk i żerowanie na ludzkiej bezradności. Czy Sejm pochyli się nad tą inicjatywną z otwartością, czy utknie ona w politycznym klinczu? Sytuacja jest niezwykle napięta.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE