Polski skarbiec puchnie w oczach. NBP ujawnia najnowsze dane o rezerwach złota

Strona głównaPieniądze

Polski skarbiec puchnie w oczach. NBP ujawnia najnowsze dane o rezerwach złota

Andrzej Domański o podatkach i klasie średniej: system musi być sprawiedliwy
Złote eldorado na antypodach. Odkryto gigantyczny korytarz pełen kruszcu
Burza po rządowym projekcie podatkowym. Opozycja mówi o „ciosie w splot słoneczny”

Narodowy Bank Polski nie zwalnia tempa, choć letnie miesiące przyniosły lekkie wyhamowanie w zakupowych apetytach banku centralnego. Jak wynika z oficjalnych danych opublikowanych w piątek, 21 sierpnia 2026 roku, w lipcu polskie rezerwy kruszcu powiększyły się o kolejne 7,8 tony. W przeliczeniu na uncje trojańskie oznacza to, że zasoby NBP wzrosły z 20,333 mln uncji do 20,583 mln uncji.

Przekłada się to na okrągłą i imponującą sumę 640,2 ton złota zgromadzonych w krajowych i zagranicznych skarbcach (przypomnijmy: lwią część trzymamy m.in. w Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku, podczas gdy w Polsce fizycznie znajduje się ponad 104 tony). Dla porównania, jeszcze na koniec czerwca stan konta wynosił 632,4 tony.

Mniej niż w czerwcu, ale kierunek jest jeden

Lipcowy zakup – choć solidny – był wyraźnie skromniejszy niż szalone pod względem zakupowym miesiące poprzednie. Dla przypomnienia: w czerwcu NBP dokupił aż ponad 18 ton kruszcu, a w całym pierwszym półroczu 2026 roku polski bank centralny rzucił na rynek sygnał, że gramy w zupełnie innej wadze ciężkiej niż większość europejskich instytucji finansowych.

Statystyki Światowej Rady Złota nie pozostawiają złudzeń. Polska utrzymuje pozycję lidera i pozostaje jednym z najbardziej agresywnych – w tym pozytywnym, inwestycyjnym sensie – nabywców złota na świecie. Dzięki konsekwentnie realizowanej strategii nasz kraj wskoczył już do prestiżowej pierwszej dziesiątki banków centralnych o największych zasobach kruszcu globie. Tuż przed nami w zestawieniu znajduje się m.in. Japonia z zasobami rzędu 846 ton.

Cel: 700 ton złota. Kiedy finał wielkiej kumulacji?

Zgodnie z przyjętą strategią oraz zapowiedziami prezesa NBP, prof. Adama Glapińskiego, docelowym przystankiem w tej drodze jest okrągłe 700 ton złota.

Matematyka jest bezlitosna, ale i optymistyczna:

  • Do osiągnięcia wyznaczonego celu brakuje nam już zaledwie około 60 ton.
  • Przy tempie zakupów z lipca (niecałe 8 ton miesięcznie) próg 700 ton pęknie w lutym 2027 roku.
  • Jeśli jednak NBP wróci do średniej z ostatnich sześciu miesięcy, wynoszącej ok. 14 ton miesięcznie, historyczny cel zostanie odhaczony znacznie szybciej – bo już w listopadzie tego roku.

Tymczasem giełdowe wyceny grają na korzyść narodowych rezerw. Choć cena uncji kruszcu ulega naturalnym wahaniom na rynkach światowych, na polskim podwórku wciąż generuje to potężne, papierowe zyski. Jak informował niedawno prezes Glapiński, niezrealizowane przychody z samej tylko różnicy między rynkową wyceną złota a średnią ceną jego zakupu osiągnęły gigantyczną kwotę ponad 127 miliardów złotych. NBP nie sprzedał jednak ani jednej uncji – te sztabki to polska tarcza na czarną godzinę.

Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: