Wielki powrót po latach do PGE Ekstraligi. Nowy żużlowiec Stali ma złe wspomnienia z Wrocławia

Strona głównaSport

Wielki powrót po latach do PGE Ekstraligi. Nowy żużlowiec Stali ma złe wspomnienia z Wrocławia

Dramat w Grudziądzu i nerwowe patrzenie na Toruń. GKM nad przepaścią
Wielki powrót stał się faktem. Grzegorz Zengota znów założy kevlar Falubazu
Kluczowe rozstrzygnięcia w PGE Ekstralidze. Emocje na koniec rundy zasadniczej

Ratunek w ostatniej chwili

Gezet Stal Gorzów znalazła się pod ścianą. Kontuzje nie oszczędzają klubu, a pech liderów zmusił działaczy do gorączkowych poszukiwań na rynku transferowym. Nowym zawodnikiem gorzowian został oficjalnie zatwierdzony w piątek Charles Wright.

Doświadczony, niespełna 38-letni Brytyjczyk ma za zadanie pomóc drużynie w niezwykle trudnej walce o utrzymanie. Czasu na aklimatyzację praktycznie nie ma. Już w najbliższą niedzielę Stal zmierzy się z ekipą z Torunia, a sztab szkoleniowy poważnie rozważa błyskawiczny debiut nowego żużlowca na Jancarzu.

Dramat Holdera i przepisy, które nie wybaczają

Skąd ten nagły transfer? Sytuacja w Gorzowie stała się krytyczna po tym, jak świat obiegły dramatyczne wieści o stanie zdrowia Jacka Holdera. Australijczyk, który ucierpiał podczas czerwcowej rundy Grand Prix we Wrocławiu, zmaga się z poważnymi problemami neurologicznymi i niedowładem dłoni. Sezon ma z głowy.

O ile w rundzie zasadniczej gorzowian ratowało jeszcze stosowanie przepisowego zastępstwa zawodnika (tzw. „zet-zetki”), o tyle nadchodząca faza play-down całkowicie zabrania tego manewru. Stal musiała kogoś zakontraktować. Wybór padł na wicemistrza Wielkiej Brytanii, wypożyczonego z niemieckiego klubu Trans MF Landshut Devils.

Widmo Wrocławia i bolesne blizny

Dla Charlesa Wrighta powrót do PGE Ekstraligi to gigantyczne wyzwanie, zwłaszcza że jego ostatnie przetarcie z polską elitą miało miejsce dokładnie trzy sezony temu. Wtedy również zgłosił się po niego klub w kryzysie – Betard Sparta Wrocław.

Scenariusz pisał się niemal identycznie: awaryjny transfer, presja walki o najwyższe cele i… błyskawiczny, brutalny koniec. W 2023 roku w półfinałowym starciu z Apatorem Toruń na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu Brytyjczyk zaliczył potworny karambol. Po zahaczeniu o koło rywala z pełnym impetem uderzył w bandę.

Bilans tamtego wieczoru brzmiał jak wyrok: złamany obojczyk, żebra, urazy kręgów szyjnych i długa hospitalizacja. Choć Sparta zachowała się klasowo, otaczając go opieką medyczną, wspomnienia z tamtego okresu do dziś wywołują dreszcze. Teraz Wright dostaje drugą szansę od losu. Czy tym razem karta się odwróci, a Gorzów odetchnie z ulgą?

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: