Niezapowiedziany pasażer na gapę w sercu stolicy
W niedzielny wieczór (13 września) warszawski węzeł kolejowy zmierzył się z nietypowym problemem. W rejonie stacji Warszawa Centralna, a dokładnie na torach i w tunelu średnicowym między peronami, zauważono dorosłego łosia. Szybko okrzyknięty przez internautów „Emilem” zwierzak sparaliżował ruch pociągów SKM i Kolei Mazowieckich. Zablokowane perony i wstrzymany ruch zmusiły służby do natychmiastowej interwencji. Na miejscu pojawili się kolejarze, policja, specjaliści i weterynarz. Akcja zakończyła się sukcesem – po uśpieniu zwierzę bezpiecznie wywieziono do Puszczy Kampinoskiej. Choć cała sytuacja wyglądała surrealistycznie, ekspert uspokaja: to dopiero początek takich zdarzeń.
Warszawa to dla łosi naturalny teren
Wizyta w podziemnym tunelu była co prawda ekstremalnym incydentem, ale sama obecność łosi w Warszawie nikogo w branży środowiskowej już nie dziwi. Jak podkreśla dr hab. Jakub Gryz, profesor z Instytutu Badawczego Leśnictwa, stolica znajduje się w unikalnym położeniu. Z jednej strony graniczy z bogatym w zwierzynę Kampinoskim Parkiem Narodowym, z drugiej – na wschód rozciągają się rozległe tereny wojskowe. Łosie zadomowiły się na stałe w takich miejscach jak Las Kabacki, Las Sobieskiego czy malownicza dolina Wisły.
Skąd taka nagła ekspansja? Kluczową datą jest 2001 rok, kiedy w Polsce wprowadzono bezterminowe moratorium na odstrzał tych zwierząt. Przez ostatnie 25 lat liczebność populacji drastycznie wzrosła – z około tysiąca osobników na przełomie wieków do szacowanych obecnie kilkudziesięciu tysięcy. Zwierzęta naturalnie poszukują nowych terytoriów, wędrując wzdłuż rzek i pasów zieleni. Kiedy trafiają na betonową dżunglę, gubią się i działają pod wpływem potężnego stresu.
Wrzesień, hormony i… brak śmietnikowych nawyków
Dlaczego jednak do incydentu doszło akurat teraz? Wrzesień to czas tzw. bukowiska, czyli okresu godowego łosi. Samce są wtedy wyjątkowo aktywne, poruszają się na duże odległości w poszukiwaniu samic, a ich instynkt bywa uśpiony przez hormony. Z natury są to zresztą zwierzęta mało płochliwe – miejski hałas, samochody czy błysk fleszy robią na nich mniejsze wrażenie niż na sarnach czy dzikach.
Eksperci ostrzegają jednak przed myleniem łosi z dzikami, które masowo przeszukują miejskie śmietniki. Łoś to wybredny roślinożerca – żeruje na pędach, korze drzew oraz roślinności wodnej. Nie szuka jedzenia w koszach na śmieci, a jego tempo rozrodu jest znacznie wolniejsze (samica rodzi zazwyczaj jedno lub góra dwa młode). Z tego powodu biolodzy są zgodni: mimo incydentów w miastach, nie należy znosić moratorium na ich odstrzał, a społeczeństwo musi po prostu nauczyć się żyć ze świadomością, że dzika przyroda jest tuż obok.
Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE