Wrocławski „Neo-Gierek”. Jak architekci tchnęli nowe życie w formę z PRL-u

Strona głównaDom

Wrocławski „Neo-Gierek”. Jak architekci tchnęli nowe życie w formę z PRL-u

Gdy architektura walczy z lodowcem. Niezwykły dom pod Gdynią
Secesyjny klejnot Poznania znów lśni. Kamienica Wiedeńska odzyskała dawny blask
Minimalizm wagi ciężkiej. Ta podmiejska willa udowadnia, że 480 m² nie potrzebuje przepychu

Powrót do przeszłości w nowoczesnym wydaniu

Wśród historycznej i zróżnicowanej zabudowy wrocławskich Karłowic wyrósł budynek, który od razu przyciąga wzrok. Choć bryła nawiązuje do dobrze znanych z polskiego krajobrazu lat 70. ubiegłego wieku tradycyjnych „kostek”, kryje w sobie zupełnie współczesne podejście do architektury. Projektanci z pracowni Kameleonlab, Kuba Woźniczka i Rafał Specylak, bez kompleksów sięgnęli po estetykę minionej epoki, nadając jej całkowicie nowy sens. Sami twórcie z przymrużeniem oka zaczęli nazywać ten dom **„Neo-Gierkiem”**.

Nie była to jednak prosta kopia budynków z tamtych lat. Nowoczesna interpretacja polegała przede wszystkim na zderzeniu surowej, prostopadłościennej bryły z potężnymi przeszkleniami. Architekci musieli zmierzyć się z niełatwym zadaniem: na niewielkiej i wąskiej działce zmieścić aż **265 metrów kwadratowych** powierzchni użytkowej, zachowując przy tym pełną funkcjonalność oraz wysokie parametry energooszczędne.

Architektura na przekór: światło i układ działki

Wyzwań nie brakowało od samego początku. Największym problemem okazało się niefortunne usytuowanie terenu względem stron świata. Działka swoją południową granicą styka się bezpośrednio z ulicą, podczas gdy pożądana strefa ogrodu wypada od strony północnej. W tradycyjnym myśleniu o domu taki układ to logistyczna katastrofa. Zamiast jednak walczyć z naturą, architekci przekuli ten mankament w unikalny atut.

Budynek zaprojektowano w schemacie „na wylot”. Kluczowe decyzje projektowe obejmowały:

  • Rezygnację z okien w elewacjach bocznych ze względu na bliskość granic działki i przepisy.
  • Wprowadzenie dużych przeszkleń w elewacji północnej, które otwierają widok na ogród.
  • Zastosowanie szerokich przeszkleń od strony południowej, aby wpuścić do wnętrza jak najwięcej naturalnego światła.
  • Zwieńczenie centralnej części salonu ogromnym świetlikiem dachowym.

– *Zaprojektowaliśmy kostkę przypominającą te z lat 70., ale z większymi przeszkleniami. W pewnym momencie nazwaliśmy ten dom „Neo-Gierkiem”* – tłumaczy architekt **Kuba Woźniczka**.

Przestrzeń, która budziła opór

Mimo ograniczonej powierzchni, na inwestorów czekało wewnątrz sporo niespodzianek. Jednym z najbardziej śmiałych zabiegów było wprowadzenie **pustki nad salonem**, która optycznie powiększa strefę dzienną rozciągającą się na ponad 50 metrów kwadratowych. Osiągnięcie tego efektu wymagało jednak cierpliwości.

Jak przyznają sami twórcy, zanim zapadła ostateczna decyzja, odbyła się długa i intensywna dyskusja z właścicielami. Początkowo nie byli oni w pełni przekonani do koncepcji tak drastycznego otwarcia przestrzeni. Ostatecznie jednak zaufali wizji architektonicznej, co zaowocowało powstaniem ponadprogramowych, oddechowych stref wewnątrz domu. Cały proces – od pierwszych kresek na papierze po finalną realizację – zajął **trzy lata**, udowadniając, że polska „kostka” wciąż ma potencjalne życie do zaoferowania.

Źródło: muratordom.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: