Złoty moment na emeryturę. Te dwa miesiące w roku mogą uratować Twoje oszczędności

Strona głównaPieniądze

Złoty moment na emeryturę. Te dwa miesiące w roku mogą uratować Twoje oszczędności

Abonament RTV pod lupą. Kto musi zapłacić do 25 września i jak uniknąć egzekucji komorniczej?
Wyższa emerytura za 800 zł? Nowa pułapka oszustów uderza w seniorów
Gdzie 60-latek ma lepiej niż 20-latek? Zaskakujące wyniki światowego rankingu podróżniczego
Holenderska emerytura dla Polaków. Liczba świadczeniobiorców mocno rośnie
Dożywotnie pieniądze dla wybranych seniorów. Kto zgarnia 288 zł ekstra co miesiąc?
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Matematyka ZUS-u bywa bezlitosna. Jeden błąd w kalendarzu kosztuje setki złotych

Zbliżasz się do wieku emerytalnego? Powszechny wiek to w Polsce 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Wielu pracowników z niecierpliwością odlicza dni do ostatnich urodzin w pracy, by natychmiast biec do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. I tu popełniają błąd. Polski system emerytalny działa bowiem jak skomplikowana maszyna matematyczna, w której data złożenia papierów ma gigantyczne znaczenie dla portfela.

Eksperci i analitycy ZUS są w tej kwestii wyjątkowo zgodni: w skali całego roku istnieją dokładnie dwa miesiące, w których opłaca się zakończyć aktywność zawodową i złożyć wniosek. Chodzi o luty oraz lipiec. Zrozumienie mechanizmów, które za tym stoją, pozwala zyskać na starość realne pieniądze bez przepracowania ani jednego dodatkowego dnia ponad plan.

Dlaczego luty i lipiec? Magia zimowej i letniej waloryzacji

Wszystko kręci się wokół pojęcia, jakim jest waloryzacja. W systemie emerytalnym mamy do czynienia z dwoma kluczowymi momentami w roku, które decydują o wysokości kapitału:

  • Marzec: To czas waloryzacji świadczeń już pobieranych. Państwo podnosi wypłaty, by ratować emerytów przed skutkami inflacji. Jeśli złożysz wniosek w lutym, Twoja nowo wyliczona emerytura natychmiast załapie się na marcową podwyżkę. Zyskujesz wyższy start już w drugim miesiącu pobierania pieniędzy.
  • Czerwiec: To moment gigantycznej waloryzacji składek zgromadzonych na koncie i subkoncie w ZUS (wraz z waloryzacjami kwartalnymi). Urząd przemnaża dotychczasowy kapitał przez wskaźniki odzwierciedlające kondycję gospodarki. Dlatego złożenie wniosku tuż po tym procesie – czyli w lipcu – sprawia, że ZUS wyliczy świadczenie na bazie mocno napompowanego kapitału.

Co ciekawe, złożenie dokumentów np. w maju lub w czerwcu bywa finansową pułapką. Osoby te uciekają z pracy tuż przed tym, jak państwo dopisze do ich składek pokaźne zyski z czerwonorocznej waloryzacji.

Pułapka tablic dalszego trwania życia i chłodna kalkulacja

Warto pamiętać o jeszcze jednym mechanizmie. ZUS dzieli zgromadzony kapitał przez tzw. średnie dalsze trwanie życia, wyrażane w miesiącach publikowanych w corocznych tablicach GUS. Im dłużej żyjemy jako społeczeństwo, tym wyższe są te mianowniki, co naturalnie obniża nowo wyliczane świadczenia.

Dlatego doradcy emerytalni radzą jedno: jeśli osiągasz wiek emerytalny pod koniec roku, nie śpiesz się z wnioskiem jesienią. Przetrwanie kilku dodatkowych miesięcy i celne wstrzelenie się w luty lub lipiec pozwala zneutralizować negatywne trendy demograficzne i wycisnąć z systemu maksimum. Zanim podejmiesz ostateczną decyzję o zerwaniu stosunku pracy, zawsze warto odwiedzić doradcę w ZUS i poprosić o symulację w kalkulatorze. Czasem odroczenie decyzji o zaledwie kilka tygodni daje korzyści na całą resztę emerytackiego życia.

Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: