Dramat na Morzu Śródziemnym: Zatonął prom pasażerski Filo Jet
W niedzielę, 30 sierpnia 2026 roku, w pobliżu portu w Kirenii (tur. Girne) na Cyprze Północnym doszło do jednej z najtragiczniejszych katastrof morskich w historii regionu. Szybki katamaran pasażerski Filo Jet, należący do przewoźnika Filo Denizcilik, zatonął zaledwie kilka kilometrów od brzegu, w drodze do tureckiego portu Taşucu.
Jednostka wyszła w rejs z opóźnieniem – pierwotnie planowano go na sobotę, jednak ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe start przesunięto na niedzielę w samo południe. Niestety, potężne fale i trudny stan morza doprowadziły do eskalacji niebezpieczeństwa tuż po opuszczeniu portu.
Przebieg katastrofy i bilans ofiar
Według oficjalnych danych na pokładzie katamaranu znajdowało się 267 osób – w tym 259 pasażerów oraz 8 członków załogi. Statek zaczął nabierać wody w wyniku uderzenia potężnych fal około 7,5 kilometra od wybrzeża. Kapitan próbował ratować sytuację i nadał sygnał Mayday, jednak jednostka straciła stabilność i wywróciła się do góry dnem, osiadając na dnie na głębokości ponad 500 metrów.
- Potwierdzone ofiary śmiertelne: co najmniej 8 osób
- Uratowani: ponad 240 osób
- Zaginieni: kilkanaście osób, których poszukiwania nadal trwają
W akcji ratowniczej błyskawicznie zmobilizowano siły tureckiej straży przybrzeżnej, jednostki wojskowe oraz lokalnych rybaków i właścicieli prywatnych łodzi, którzy jako pierwsi ruszyli na pomoc rozbitkom. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło, że na liście pasażerów katamaranu nie było obywateli polskich.
Śledztwo i zatrzymania załogi
Wydarzenie wywołało ogromny szok społeczny. Burmistrz sąsiadującej Nikozji Północnej, Mehmet Harmancı, określił ten wypadek mianem „największej tragedii w ponad 40-letniej historii niepodległości terytorium”. W obliczu rosnącego gniewu opinii publicznej oraz skarg ocalałych – m.in. o rzekomo zamkniętych drzwiach ewakuacyjnych czy braku reakcji na wcześniejsze ostrzeżenia – lokalna policja zatrzymała kapitana oraz siedmiu członków załogi. Sprawę bada zarówno prokuratura, jak i powołana specjalnie w tym celu komisja Ministerstwa Transportu.
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE