Prezes PKOl Radosław Piesiewicz tymczasowo aresztowany. Sąd zdecydował w środku nocy

Strona głównaPolityka

Prezes PKOl Radosław Piesiewicz tymczasowo aresztowany. Sąd zdecydował w środku nocy

Przełom w aferze Zondacrypto. Szef PKOl Radosław Piesiewicz trafił do aresztu
Nalot warszawskiej policji. Ponad 700 funkcjonariuszy uderzyło w ukrywających się przestępców
Nalot na 800 adresów w Polsce. Zatrzymano dziesiątki osób ukrywających się przed wymiarem sprawiedliwości

Nocna decyzja sądu w Katowicach

To był finał trwającego od czwartku dramatu procesowego. W sobotę 29 sierpnia 2026 roku nad ranem katowicki sąd zakończył wielogodzinne, nocne posiedzenie aresztowe. Decyzja mogła być tylko jedna w oczach śledczych – sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o trzymiesięcznym areszcie tymczasowym dla Radosława Piesiewicza, prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

O rozstrzygnięciu poinformowała rzeczniczka prokuratora generalnego, prok. Anna Adamiak. Szef PKOl został doprowadzony do gmachu sądu w piątkowy wieczór, a samo posiedzenie ruszyło około północy i przeciągnęło się aż do godziny piątej rano. Po wszystkim podejrzanego wyprowadzono tylnym wyjściem i błyskawicznie wywieziono nieoznakowanym samochodem.

Dwa poważne zarzuty i luksusowy zegarek

Przypomnijmy: Radosław Piesiewicz został zatrzymany w Warszawie w czwartek 27 sierpnia przez funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Śląski wydział Prokuratury Krajowej postawił mu dwa ciężkie zarzuty związane z głośną aferą wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto.

Pierwszy z nich dotyczy płatnej protekcji (art. 230 Kodeksu karnego). Śledczy twierdzą, że w 2025 roku Piesiewicz powoływał się na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) – wynikające m.in. z relacji z byłym premierem Mateuszem Morawieckim. W zamian za korzyść majątkową w postaci ekskluzywnego zegarka wartego około 170 tysięcy złotych (40 tys. euro) miał podjąć się załatwienia spraw dla szefa Zondacrypto, Przemysława Krala.

Drugi zarzut (z art. 302 k.k.) dotyczy faworyzowania wierzycieli w sytuacji grożącej niewypłacalności spółki BB Trade Estonia OU – operatora platformy. Według prokuratury prezes PKOl miał nakłaniać zarząd do wypłaty środków – konkretnie 195 tysięcy złotych i 100 tysięcy euro – w momencie, gdy giełda waliła się pod ciężarem problemów finansowych.

„Do czego mam się przyznawać?”

Sam zainteresowany od początku odpiera zarzuty i twierdzi, że padł ofiarą nagonki. Przed wejściem na salę rozpraw zdążył rzucić dziennikarzom kilka zdań, nie kryjąc zmęczenia minionymi godzinami.

– Straciłem 200 tys. euro, zapłaciłem za zegarek, do czego mam się przyznawać? – pytał retorycznie dziennikarzy Piesiewicz, zapewniając o swojej niewinności.

Prokuratura argumentowała jednak konieczność izolacji podejrzanego obawą przed matactwem procesowym, wysokim prawdopodobieństwem popełnienia zarzucanych czynów oraz perspektywą surowej kary, która mu grozi. W tle pozostają także pytania o przyszłość samego Polskiego Komitetu Olimpijskiego i lawinę, którą wywołał upadek dawnego sponsora generalnego – przypomnijmy, że współpraca PKOl z Zondacrypto zakończyła się widowiskowym demontażem neonów z warszawskiej siedziby związku już w kwietniu tego roku.

Źródło: Wydarzenia w INTERIA.PL – wiadomości, wydarzenia

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: