Nowe realia kardiologii: kiedy ciśnienie przestaje być bezpieczne?
Zgodnie z aktualnymi wytycznymi Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) oraz Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego, klasyfikacja wartości na ciśnieniomierzu uległa drastycznemu zaostrzeniu. Współczesna medycyna odchodzi od optymistycznego patrzenia na tzw. „górne normy” z przeszłości. Za w pełni prawidłowe i niepodwyższone ciśnienie uznaje się obecnie jedynie wynik poniżej 120/70 mm Hg w warunkach gabinetowych.
Wszystko, co znajduje się w przedziale 120–139/70–89 mm Hg, specjaliści kwalifikują jako ciśnienie podwyższone. To strefa ostrzegawcza, w której układ krążenia zaczyna pracować pod nadmiernym obciążeniem. Oficjalną diagnozę nadciśnienia tętniczego stawia się natomiast przy wartościach równych lub wyższych niż 140/90 mm Hg w gabinecie oraz od 135/85 mm Hg w regularnych pomiarach domowych.
Skala problemu w Polsce: statystyki, które mrożą krew w żyłach
Nadciśnienie tętnicze dotyka już niemal 11 milionów dorosłych Polaków. Co gorsza, eksperci z Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego alarmują, że w obliczu starzejącego się społeczeństwa i wszechobecnego stresu, problem ten wkrótce może dotyczyć nawet 50 procent dorosłej populacji kraju. Choroba ta nie wybiera – potrafi rozwijać się latami po cichu, nie dając żadnych specyficznych objawów.
- W grupie wiekowej po 65. roku życia z nadciśnieniem zmaga się aż 75 procent osób.
- Wizyty w poradniach kardiologicznych najczęściej motywowane są właśnie problemami z ciśnieniem – odpowiadają one za niemal 48 procent wszystkich konsultacji ambulatoryjnych.
- Jedynie co czwarty pacjent w Polsce ma swoje ciśnienie pod całkowitą, wzorową kontrolą.
Leczyć odważniej: inercja lekarska i wyzwania terapii
Podczas gdy liczby rosną, kardiolodzy wskazują na błędy systemowe i ludzkie w podejściu do leczenia. Jak zauważył prof. Krzysztof Narkiewicz z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, w Polsce wciąż widoczna jest tzw. inercja terapeutyczna. Mimo że międzynarodowe standardy zalecają stosowanie terapii skojarzonej (podawanie kilku leków w małych dawkach) już na starcie, połowa chorych wciąż rozpoczyna leczenie od jednego preparatu.
Tymczasem stawka jest ogromna. Nieleczone lub źle kontrolowane ciśnienie to najkrótsza droga do udaru mózgu, zawału serca, przewlekłej niewydolności nerek oraz nieodwracalnych uszkodzeń wzroku. Zrozumienie, że ciśnienie krwi to nie tylko sucha liczba na ekranie chińskiego ciśnieniomierza z marketu, ale fundament długowieczności, staje się najważniejszym zadaniem współczesnej profilaktyki.
Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE